… ocieplenie klimatyczne ?

gdzie ? … napewno nie na Florydzie
Ostanie kilka dni, to u mnie rekordy zimna o tej porze roku. W nocy temperatura spada do + 9*C, w dzień zaledwie +18*C.
Tak niskich temperatur, nie pamiętają nawet najstarsi Indianie.
Na tak zimne wieczory i poranki, nie ma jak to, mocna kawa z rumem, czekoladą, listkiem mięty i spienioną śmietanką.

Zima coraz bliżej i barwy jesieni coraz bardziej to pokazują

Kumquaty powoli dojrzewają, niebawem zostaną przerobione na nalewkę i pyszną konfiturkę

Jakiś czas temu, w miejscowości w której mieszkam, otwarł się sklep z polskimi artykułami spożywczymi. Mirek i Iwonka (właściciele) sprowadzają nie tylko z Polski, coraz większy asortyment towaru.
Dostać tam można, doskonałej jakości polskie wędliny, sery, soki (bardzo lubię z czarnej porzeczki) i inne artykuły spożywcze. Życzę im prężnego rozwoju i z prawdziwą przyjemnością reklamuję ich Firmę.

Niedawno zakupiłem właśnie u nich śledzie, z których przygotowałem zakąseczkę do zmrożonej wódeczności, dla mych Gości z Polski,
Śledzie z grzybami w pomidorowym sosie
Użyłem następujących składników:
1/2 kg matiasów w oleju
3 łyżki oliwy
2 szalotki
1 szklanka marynowanych w occie grzybów (miałem akurat pod ręką opieńki i boczniaki – lepsze bedą jednak marynowane małe podgrzybki)
1 szklanka pikantnego pomidorowego sosu (wg tego przepisu)
3 łyżki ukwaszonej kremówki
sól i pieprz ziołowy do smaku

Płaty śledzi pokrajałem w kawałki o długości około 3 cm, szalotkę w cienkie półtalarki (które lekko zblanszowałem) i wraz z matiasami zalałem oliwą, posypując całość świeżo, grubo zmielonym ziołowym pieprzem, odstawiając szczelnie zamknięte do lodówki na 12 godzin.
Boczniaki posiekałem, małe opieńki pozostawiłem w całości.
Octową marynatę (około 1/4 szklanki) wymieszałem wraz ze śmietaną i oliwą z olejem, zlaną ze śledzi, oraz z pikantnym pomidorowym sosem.
Wymieszałem przygotowane grzyby (wraz z marchewką i cebulką z marynaty) ze śledziami z szalotką i zalałem przygotowanym sosem.
Ostawiłem szczelnie zamknięte do lodówki (pod kluczem – co by nikogo nie kusiło) na dobę i dopiero następnego dnia podałem do stołu.

… w jesienno-śledziowym nastroju
jak zwykle smakowicie Was pozdrawiam

kto kogo i coś z Tex-Mex

kto kogo ? …  powinien tutaj skonsumowć ?

te co miały być mniejsze i służyć jako danie, … spoglądają łakomie na gatunek swych naturalnych myśliwych, przed którymi jak najprędzej powinny wziąć nóżki i skrzydełka “za pas” … co to się porobiło ? … koniec świata bliski ?

Niedoszły “pasztet” natomiast po moim trawniku biega

… jego szczęście, że za mały jeszcze … oby tylko nie urósł za wielki i mnie … na pasztet nie przerobił.

W tak zwanym “międzyczasie” (czyli w zeszłym tygodniu), Terenię znowu naszło na “morskie robale”, tak więc w naszym ubiegło-tygodniowym menu, były dwa razy krewetki.

Po pierwsze primo:

shrimp Fettuccine

Po drugie primo:

… już trochę mniej klasyki i fusion z Tex-Mex, czyli burrito krewetkowe.

No i tak później trochę z rozpędu …

super supreme Tacos  … bez “robali” jednak, z klasyczną wołowinką przyprawianą po meksykańsku.

Za kilka dni wybieram się w okolice Toronto, na uroczystość Srebrnych Godów do swojego najmłodszego Braciszka, zdam więc Wam relację (może nie tylko kulinarną) zaraz po powrocie …

z pozdróweczkami smakowitymi pozostaję

co ryje w koperku

… przyłapałem ich wreszcie.

Siedząc w słoneczne popołudnie na tarasie i popijając zmrożoną “Margaritę”, zauważyłem jakiś ruch od strony mej “ziołwej grządki” (trzymam w cieniu palmowych liści na granicy mej działki, kilka doniczek z różnistym zielskiem, przydatnym na codzień w kuchni) … w pobliżu korytka z koperkiem, kręciły się dwa małe dranie …

… podszedłem do nich na dwa kroki … Armadillo (pancerniki), były tak zajęte wyszukiwanieniem swego obiadu, że nie zwracały na mnie szczególnej uwagi …

… uznały (prawidłowo), że nie nadają się na mój talerz w charakterze dania i grasowały w najlepsze …

… rujnując mój koperek

… dobrze choć, że nie wpadły na pomysł, posmakowania bazylii lub rozmarynu …

… widocznie ani pod bazylią, ani pod rozmarynem czy oregano, żadnych larw nie wyczuły …

… i pomaszerowały dalej

Zebrałem nędzne resztki koperku, pojechałem kupić trochę ogóreczków i za dwa, trzy dni będą “małosolne”

Jeżeli już jesteśmy przy “zielsku”, w letnie, upalne dni (kiedy nasz rozleniwiony organizm nie domaga się zbyt dużych ilości protein i białka, a doskonale się czuje, gdy dostarczymy mu większą ilość witamin i soli mineralnych) dobrze smakują wszelkiego rodzaju sałaty, np …

Sałata z dodatkiem szpinaku, rukoli, avocado i zielonych tomatilos, skropiona Waszym ulubionym viniagrette, jest jednym z ulubionych dań mej małżonki … mój organizm, jest chyba jednak, troszeczkę inaczej zbudowany, gdyż domaga się choć odrobiny białka …

… odpowiednią jego ilość, dostarczają mi świeżo złowione rybki, z jajeczkiem i sokiem z cytryny, które w galarecie, schłodzone, prosto z lodóweczki, zawsze wybornie smakują.

jak zwykle smakowicie Was pozdrawiam

Surf & Turf … ciąg dalszy

Kiedy tylko mam wolną chwilę, bardzo lubię łowić rybki prosto z plaży, najlepiej przy przypływie i wczesnym rankiem. Złowione rybki przeważnie trafiają na mój stół tego samego dnia, a jeżeli ich jest więcej poprostu je oczyszczam i zamrażam.

Ostatnio asystował mi ptaszek, który za każdym razem kiedy zakładałem przynęntę na haczyk, domagał się abym i jemu coś rzucił … i było mu obojętne czy to krewetka, czy mała rybka,

… z haczyka namietnie obgryzały me krewetki kraby i dwa te zbójnickie nasienia, udało mnie się wyciągnąć na brzeg …

… dwa jednak to za mało, na jakiekolwiek godziwe danie (smakowite mięsko jest praktycznie tylko w szczypcach, a z reszty można zrobić bulion na zupę z owoców morza).

Złowiłem jednak tuzin “rybnych chwastów” (coś pomiędzy atlantycką “płocią” a “okoniem”) czyli rybek zwanych “whiting” – na kilka dobrych obiadów wystarczy, a rybka jest dość smaczna i nie ma wielu ości.
Przygotowałem część z mego morskiego łupu, na dzisiejszy obiad. 

BLT & Fish

Rybki upiekłem na chrupko wg przepisu “kruche filety rybne z zieloną fasolką” ale podałem z sałatką BLT (bacon, lettuce, and tomato) , bo właściwie dlaczego BLT ma być kanapką jeżeli z powodzeniem może być sałatką ?

Futrzaki biegają w nocy na mym ogrodzie, co nieco zielonego ogryzają (gdyby tylko trawsko, to być może i kosiarki bym nie potrzebował) …

dziki królik

… zwierz na pasztet doskonały, dam im jednak jeszcze podrosnąć … porcją pasztetu wielkości kilku pudełek zapałek, karmi się gości w restauracjach, ale nie w moim domu.

Dostałem od znajomego “na spróbowanie” …

habanero

… “na żywca”, jak dla mnie nie jadalne … choć niektórzy próbowali – efekt: wybuch wulkanu na muszli klozetowej, (oby nie gdzie indziej … inaczej gacie wraz z portkami spalone), która przepalona zostać może, wydalaną gorącą lawą.
W zamrażarce znalazłem dwa ładne steki z antrykotu (zwane u mnie “New York strip”), w sam raz by je zamarynować “na ostro” z dodatkiem połowy jednej z papryczek. Marynata zbyt wymyślna nie jest i możecie ją łatwo zrobić, z dodatkiem innej ostrej chili (jeżeli nie macie habanero pod ręką).
Potrzeba nam kieliszek oliwy, kieliszek czerwonego wytrawnego wina, pół kieliszka winnego octu, główka drobno posiekanego czosnku, połowa drobno usiekanej cebuli (dobra jest czerwona) no i posiekane habanero. Wszystko dokładnie mieszamy i woreczku spożywczym (lub przykrytej miseczce), pławimy nasze mięsko przez dwa dni najmniej.
Później rozgrzewamy grill do wysokiej temperatury i …

antrykot

… kolacja prawie gotowa.
Moja “MroŻonka” (schładza się ostatnio częściej – chyba z powodu dość wysokiej, letniej temperatury), domaga się zawsze jakichś warzywek dodatkowo, więc wraz ze stekiem pomaszerowała na stół, świeżuteńka (prosto z warzywnego targu we Flagler Beach) “mini” cukinia pokrajana w talarki, podsmażona na masełku z oliwą, wraz z pomidorkami, młodą cebulką i kilkoma czarnymi oliwkami

cukinia

serdecznie pozdrawiam, życząc smacznego

ps – lubię takie klimaty http://www.youtube.com/watch?v=ol9u4gC3kFI … nie znałem przedtem tej kapeli … “polskie country“, podoba mnie się chyba bardziej od amerykańskiego … namiar dostałem od mego Przyjaciela Sławka “Peppera” (sam komponuje, pisze teksty i oczywiście gra) …

Surf and Turf

Jak jemu nie za ciepło pod tą skorupą ? 🙂

… temperatury u mnie, jak w środku lata … deszcz padał w ciągu ostatniego miesiąca tylko dwa razy, zielsko lekko wyschnięte … a żółwisko ma to gdzieś i łazi po ogrodzie. Wieczorami natomiast biegają u mnie dzikie króliki i podżerają żółwiowi resztki trawy … muszę znowu zacząć żółwia dokarmiać, bo przy tak marnym tempie jego wzrostu, zupy wyszło by co najwyżej, dwie filiżanki
🙂 😉

… no to jedziemy dalej z szybkimi i łatwymi daniami i dankami.

Na Florydzie trochę za ciepło, (temp. w dzień dochodzi do około 40*C) więc nie chce mnie się czekać z wędką na brzegu Atlantyku, by coś się na haczyku uwiesiło … polazłem więc na stoisko z owocami morza i … przywieźli właśnie świeże, dorodne sumiki (catfish).
Po krótkim zastanowieniu, co z nich przygotuję (miałem ochotę na zupę) padło, że jednak wrzucę je na grilla.

Terenia bardzo lubi na talerzu “zielsko wszelakie” więc postanowiłem, że upieczone “sumie filety”, posadowię na “zielonym łóżeczku”.

… oczywiście mogła by na talerzu znaleźć się każda inna rybka ale wypadło właśnie na ‘catfish” (przepis tutaj). Do skropienia zielska przygotowałem vinaigrette parmigiano-reggiano, (możecie oczywiście, zrobić jakiś inny Wasz ulubiony vinaigrette, lub zgoła jakiś zupełnie nowy, puszczając wodze kulinarnej fantazji, generalnie pamiętając o proporcji oliwy do octu, możemy zrobić praktycznie wszystko co nam wpadnie do głowy), oczywiście przepis na vinaigrette znajdziecie również w podanym powyżej linku na rybę.

Był “surf” no to teraz zgodnie z tytułem tego postu, “turf”.

Byłem niedawno u znajomych na piwku. Jako przekąskę podano grillowane skrzydełka, … zatęskniłem tak bardzo za ich przyrządzeniem, że natychmiast po opuszczeniu towarzystwa, nie bacząc na dość późną już godzinę, popędziłem do sklepu kupić skrzydełka.
Godzina była późna, na półkach chłodniczych z drobiem jakieś niedobitki … dopadłem człowieka wykładającego towar w dziale mięsnym i grzecznie zapytałem o skrzydełka.
Popatrzył na mnie lekko zdziwiony – komu to się po nocy świeżych skrzydełek zachciewa ? – zapewne pomyślał ale pomaszerował do magazynu i przyniósł wielki karton ze świeżutkimi skrzydełkami. Wybrałem sobie dwa duże opakowania (po około 4 funty każde) i grzecznie, by nie powiedzieć wylewnie, (przeca nie musiał łazić do “tyłu sklepu”, ale … mu się chciało), podziękowałem.
Popatrzył jeszcze bardziej zdziwiony
🙂

Skrzydełka drobiowe z grilla, są daniem przy którym nie ma prawie nic do roboty. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie przygotowanie marynaty i sosu “skrzydełka same się robią” (jeżeli zalane marynatą wrzucić do lodówki – same się zamarynują … później wrzucone na grilla – same się upieką) … no “sama” przyjemność
🙂
Tym razem zrobiłem: glazurowane skrzydełka z sosem serowym

glazurowane skrzydełka z sosem serowym

… nie będę tego dania szczególnie zachwalał … sami przecież wiecie jak smakują słodko, pikantne skrzydełka z Bleu Cheese Dressing
🙂

Przy okazji chciałbym Was prosić i zarazem przypomnieć, że na wiele być może egzotycznie brzmiących nazw składników dań, (czasami w Polsce mało znanych i dość drogich), można zastąpić tańszymi substytutami lub polskimi odpowiednikami, np ser Gorgonzola, Rokpolem.
Niech więc choć, niektóre dania będą tylko inspiracją i dopasujecie je do Waszych smaków.

W zeszłym tygodniu, były jeszcze burgerki.
Niektórym “kojarzy się to natychmiast” … ze znaną siecią restauracji … gdzie ociekający tłuszczem klops, o konzystencji trocin zmieszanych z papierem toaletowym, z wyciekającym z niego, bliżej nie zidentyfikowanym różowym płynem to słynny burger,  … otóż wcale tak być nie musi i nie jest … sami przekręćmy przez maszynkę kawałek Antrykotu czy Rozbratla,  (tym bardziej, iż z przykrością sobie przypominam, że z polskiej wołowiny wykroić dobrego steka na grilla, można praktycznie było, tylko z polędwicy … być może jednak coś już się zmieniło na lepsze).
Z braku dobrych burgerowych bułek, postanowiłem użyć prawdziwy żytni chleb na zakwasie, a mięsko upchałem w “paprykowe pierścienie”. Tak powstały PepBurgery

PepBurger

Otrzymałem niedawno pocztą elektroniczną list, w którym prócz pochwał (nieskromnie przyznaję i co zawsze bardzo mnie cieszy, że komuś moja domowa kuchnia smakuje), zapytanie dotyczące czosnku.
Chodzi mianowicie o to, że ząbki czosnku ciężko się “skubie”.
Być może ta “skubana” informacja, przyda się komuś jeszcze, więc miast odpowiedzieć indywidualnie, robię to tutaj.

Odkrawamy cienki plasterek u nasady ząbka czosnku a nastepnie rozgniatamy czosnek na desce płaską częścią noża …


… sucha skorupka bardzo łatwo odchodzi od pozostałej części.
Jeżeli zamierzamy czosnek bardzo drobno posiekać, to w trakcie siekania, rozcieramy go na desce, płaską powierzchnią noża …
czosnek
… po kilkakrotnym takim zabiegu, nasz czosneczek jest bardzo drobniutko posiekany.
Przechowujemy posiekany czosnek w lodówce w bardzo szczelnym pojemniku …

czosnek
… jeżeli zamierzamy go przechowywać dłużej niż tydzień należy dodać do niego soli.

Jak zwykle pozdrawiam Was niezmiernie smakowicie i serdecznie.

ps – na początku tygodnia, w tzw “międzyczasie”, niczym meteoryt, przemknęła łopatka pieczona w wolnowarze.
Dla miłośników Slow Cooker przepis
tutaj

wiosna w pełni …

… kwitną magnolie

magnolie

powoli dojrzewają śliwki

Na moim ogrodzie, po długiej i jednaj z najchłodniejszych zim na Florydzie, zmarznięte bananowce (które musiałem ściąć przy samej ziemi) … pięknie na nowo odrosły


Wychodowana z pestek Papaya, przesadzona z doniczki do gruntu, jest już coraz większa

… i również Avocado rośnie “jak na drożdżach”

Zakwita także Kumquat …

i mam nadzieję, że w tym roku sarny zostawią drzewko w spokoju.

Grill pracuje oczywiście na pełnych obrotach, gdzie pieką się nie tylko karkówki, schaby i steki … ale również lekkie “dietetyczne” dania związane z wiosenną porą, takie jak jedno z ulubionych dań Tereni … grillowana pierś kurczaka, faszerowana suszonym na słońcu pomidorkiem, podawana na “łóżeczku” z zielonej sałaty z bazyliowymi grzankami.

Oczywiście nie samymi “mięsami” człowiek żyje. Doskonałymi “dostawcami” białka dla naszego organizmu są rybki wszelakie i inne “morskie robale”. Gdy będziecie odwiedzali Palm Coast na Florydzie, gorąco polecam niedawno otwartą, japońską restaurację Sakura
sushi & sashimi
… podają tam wsaniałe, świeżuteńkie, przyrządzone przez japońskiego Szefa Kuchni: sushi i sashimi

jak zwykle ze smacznymi pozdrówkami pozostaję

… i po świętach.

Moi Goście już szczęśliwie dojechali do swych domów pod Toronto … sądzę, że było dla nich niewątpliwie sporą atrakcją, obejrzenie jednego z ostatnich startów promu kosmicznego.

W wielkanocny poniedziałek musieli wstać dość wcześnie, … jeszcze przed świtem zaplanowano start “Discovery”. Wszystko odbyło się zgodnie z planem. O godz. 6:22 “Liftoff”:

WielkaNoc 2010

Niebo rozjaśniła łuna …

WielkaNoc 2010

Po pół godzinie od startu, z mego ogrodu można było obejrzeć taki widoczek:

Wielkanoc 2010

Pozazdrościłem troszkę agencji NASA tak pięknego startu i na kolację “wystartowałem” homara z grilla

homar wielkanocny

… niechybnie mu się spodobało, gdyż aż się zaczerwienił z radości

homar wielkanocny

W okresie świąt, prócz steków wołowych, tradycyjnej kiełbasy (białej i pieczonej w gorącym dymie) polędwiczek i perliczek, … nie mogło oczywiście zabraknąć tradycyjnej szyneczki

szynka wielkanocna

i moich ulubionych pstrągów, pieczonych na cedrowej deseczce

pieczone pstrągi

Wszystkim moim Czytelnikom wszyskiego najsmakowitszego.

bardzo łatwe przekąski i dodatki do dań głównych

Dwa dni temu (jak co tydzień) wybrałem się na targ warzywny.
Prócz warzyw – o których słów kilka za chwilę – udało mnie się kupić od okolicznego rybaka, wspaniałe, świeże ryby. Choć nie jest to zjawiskiem częstym o tej porze roku (tym bardziej, że jest ponad normatywnie zimno) dostałem, … świeże Mingo (lub jak kto woli: Cajon, Beeliner lub Vermilion) – są to niezwykle smakowite, niewielkie rybki, o czerwono – żółtym zabarwieniu i wadze około 1 funta. Moja Szanowna Małżka, natychmiast przystąpiła do akcji, nim się obejrzałem, kiedy rybki już zostały wyfiletowane, (nawet nie zdążyłem zrobić im fotek, a prezentowały się naprawdę bardzo ładnie), … cóż … pięknie “skwierczały” na patelni, roznosząc po domu wspaniały zapach … pochłonąłem ich sporą ilość, … gorących, … ponieważ jednak kupiłem ich więcej niż zazwyczaj, reszta wylądowała w octowej marynacie z cebulką

… napawałem się tym widokiem jednak niezbyt długo … po dwóch dniach pozostało już tylko wspomnienie.

Wracając do świeżych warzywek.
Na sobotnią popołudniową letnią przekąskę, kupiłem świeżuteńką brukselkę i papryczki jalapeno, (a na niedzielną zupkę brokuły … ale o tym już innym razem).

Przyrządzenie brukselki z wędzonym boczkiem na grillu jest dziecinnie proste (można oczywiście brukselkę na ten sposób upiec w piekarniku). Sos serowo – porowy, również można bardzo szybko i łatwo przygotować.
Pikantnym dodatkiem do zakąskowego talerza, była również upieczona na grillu, papryczka jalapeno faszerowana białym kremowym twarogiem.
Grzanki z żytniego chleba, przetarte świeżym ząbkiem czosnku zwieńczało dzieło

gorące przekąski

Jako dodatek do deserów (np lodów) lub jako deser sam w sobie, można błyskawicznie przygotować ananasy (nawet te z puszki) w sosie czekoladowym – budowa takiego sosu zabiera nie więcej niz 10 minut, poprostu rozpuszczamy pokruszoną czekoladę z dodatkiem śmietanki, grubo mielonych orzechów i rumu …

ananas w sosie czekoladowym

smakowicie pozdrawiam

Szynka świąteczna …

… w moim domu to już tradycja.
Głównym daniem na kolację w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia jest szynka, którą co roku przygotowuję na różne sposoby.
W te święta była to szynka pieczona w wolnowarze, którą oczywiście najpierw zapeklowałem a nastepnie uwędziłem w przydomowej wędzarence.

… jeżeli ktoś nie ma wędzarni, ani czasu na peklowanie, może tym sposobem przygotować, zakupioną w sklepie już gotową surową wędzoną szyneczkę … przepis znadziecie tutaj.

Dla miłośników rybki, polecam filet z ryby morskiej na sosie winno-paprykowym.

Przygotowna w ten sposób ryba, jest bardzo smakowita i nie wymaga zbyt wiele pracy by ją na ten sposób podać. Podobną jadłem kiedyś we Włoszech nad Morzem Tyreńskim. W tym roku była jedną z potraw wigilijnego stołu.
Głównym składnikiem tego dania są oczywiście filety z morskiej ryby, a sos (na dwuosobową porcję) przygotowujemy następująco:
Połowę białej cebuli i 2 ząbki czosnku drobno siekamy i lekko podsmażamy na oliwie, dodajemy drobno pokrajaną połowę słodkiej czerwonej papryki, przykrywamy i dusimy do momentu kiedy papryka bedzie zupełnie miękka. Dolewamy szklankę czerwonego wytrawnego wina (najbardziej lubię do tego sosu wino Paisano) i na wolnym ogniu (bez przykrycia) prawie całkowicie redukujemy.
Rybę smażymy osobno na oliwie z małem i świeżą gałązką oregano i podajemy na sosie, na wierzchu ryby układając cząstki cytryny.

Na dzień Nowego Roku zawsze w mym domu jednym z dań jest bigos, który przygotowuję na kilka dni wcześniej i codziennie przez parę minut podgrzewam.

Nie będę oczywiście podawał przepisu na bigos. Każdy ma swoją ulubioną wersję. Moja, nigdy nie przewiduje w bigosie kiełbasy (z czym często się spotykam) tylko różne rodzaje mięsa, dużo suszonych grzybów, kapustę kiszoną i świeżą a zamiast suszonych śliwek dodaję takiż borówek.

Do zmrożonej wódeczności proponuję bogaty w witaminę “C”, świeżo wyciskany sok z grapefrutów.

Smakowicie … jeszcze w Starym Roku roku … pozdrawiam.

Thanksgiving …

… już wprawdzie minęło (dorocznie w ostatni czwartek Listopada), ale …
Otrzymałem kilka zapytań dotyczących potraw podawanych w Święto Dziękczynienia.
Zdaję sobie sprawę, żę to już trochę późno, jednakowoż pytania nadeszły już po święcie i może przyda się poniższy tekst na rok przyszły.

Święto Dziękczynienia – Thanksgiving – ma swą tradycję od XVI wieku.
Kolonizatorzy kontynentu północno amerykańskiego (zwani Pielgrzymami) podejmowali gościnną kolacją, w okolicach dzisiejszego miasta Plymouth w stanie Massachusetts, wodza plemienia indian ze szczepu Wampanoag.
Głównym daniem wieczerzy były upolowane przez Pielgrzymów dzikie indyki z takimi dodatkami jak: słodkie czerwone ziemniaki (zwane również Camote), pieczone kolby kukurydzy, zielona fasolka i chleb z mąki kukurydzianej.
Do pieczonego indyka podawano konfiturę z borówek oraz sos z wywaru od pieczenia.
Tradycjnym dodatkiem do dania głównego, jest również tzw “stuffing” stanowiący nadzienie pieczonego indyka (składający się głównie z podrobów, zmieszanych z cebulą i pokruszonym kukurydzianym chlebem)

Tak więc nie odbiegajac od miejscowych tradycji i w mym domu, podaje się w tym dniu na kolację indyka jako danie główne

Obrazek

… prócz indyka podaję pieczone ziemniaki (w tym tradycyjne Camote), zieloną fasolkę gotowaną na parze z tartą bułeczką i masłem, gotowaną w kolbach słodką kukurydzę i dodatkowo: szpinak Florentine (zawsze przynajmniej z dwoma gatunkami twardego sera).
Indyka czasami nadziewam tradycyjnym “stuffing’iem”, czasmi przygotowuję go (stuffing) i zapiekam w piekarniku jako osobne danie (tak zrobiłem w tym roku), indyka tymczasem zamarynowałem w soku z jabłek i ananasów i jabłkami nafaszerowałem a pociętego w “szóstki” świeżego ananasa upiekłem na grillu (posypując go w trakcie pieczenia trzcinowym cukrem który się pięknie skarmelizował)
Do indyka podaję jeszcze jak zwykle sos z pieczeni oraz konfiturę borówkowo gruszkową (przygotowaną na bazie suszonych borówek) z dodatkiem świeżych gruszek. Tego roku były dwie wersje borówkowego sosu, … połowę sosu zrobiłem pikantną dodając posiekaną marynowaną papryczkę jalapeno (ku memu zdziwieniu został “zmieciony” ze stołu w pierwszej kolejności, głównie przez kobietki).

Nie poświęcam zbyt wiele uwagi na wymyślny garnier. U mnie, to co na stole musi wszystkim smakować, dla mnie najbardziej liczy się piąty smak “umami” … staram się unikać jak najbardziej chemii spożywczej wszechobecnej w dzisiejszej gastronomii … w pracy to dość trudne, w domowej kuchni znacznie łatwiej.

Z coraz bardziej świątecznymi pozdrówkami pozostaję.