“finger food” …

Kilka dni temu miałem zapowiedzianą, wieczorną wizytę “niekolacyjnych” Gości … na wstępie, zapowiedziano telefonicznie: “nie szykuj żadnej kolacji … przyjedziemy już po” … dobra, ale co ? … o suchym pysku będziemy tak siedzieć ? … bez żadnej przekąski do napitków ?

To nie u mnie … nie miałem jednak tego dnia żadnej “kulinarnej weny” … co by tutaj nowgo przygotować ? (zapowiedziani Goście czasami u mnie bywają, jeden z nich jest Szefem Kuchni i Inspektorem Federalnym, nie mogłem więc zrobić czegoś co już było) … problem polegał na tym, że za oknem była paskudna pogoda i nie chciało mnie się nigdzie wychodzić … chciałem zrobić coś, ze składników które miałem dostępne w swej kuchni …
… rankiem tego dnia, prowadziłem sobie sympatyczne pogaduchy na Forum “
BudujemyDom” … no i … moi dyskutanci – w szczególności Koleżanka “Czapi” oraz Koledzy “Trzylwy” i “Bajbaga” – pobudzili moją wyobraźnię, … z ich pomocą … wpadłem na jakieś pomysły i przygotowałem:

Roladę z Tortilla na zimno
… czyli “wrzuciłem byle co” do gotowego kukurydzianego placka, a mianowicie: świeży szpinak, szynkę, ser szwajcarski i czarne oliwki, całość przyprawiając sosem z pleśniowego sera

Mini szaszłyczki wieprzowe
… dwa schabowe kotlety pokrajane w kostkę, plastry wędzonego boczku, kawałki zielonej słodkiej papryki i czerwonej cebuli wraz z grzybkami Portobello … dodałem do tego świeżo zrobiony sos BBQ na bazie jałowcówki

Roladki drobiowe s suszonym pomidorem
… czyli rozwałkowałem dwa “kurzęce cycki”, faszerując je plastrami wędzonego boczku i marynowanym w oliwie suszonym pomidorem z kaparami, podałem na sosie ze świeżych pomidorów.

Bruschetta była dobrym do tego wszystkiego dodatkiem a  naleweczki i wina z domowego barku, akurat do takiego zestawu pasowały.

Koleżeństwu z Forum Budujemy Dom, serdecznie dziekuję za wspomożenie.

marznąca Floryda

W tym roku na Florydzie odnotowano rekord zimna (-2*C było tutaj ponad 60 lat temu) o tej porze Grudnia.
Mroziło nas po 6 godzin na dobę, przez trzy kolejne noce.
Nawet najstarsi Indianie nie pamiętają takich chłodów. Niechybnie to autochtoni z plemienia Timucua, rozbili u mnie na ogrodzie swe obozowisko.

… być może trochę dziwnie to wyglada, ale jest to jeden z niezłych, “domowych” sposobów, na ochronę przed zmarznięciem roślin które “boją się mrozu”. Osłoniłem w ten sposób, moje Avocado i Kumquat. Bananowiec i Papaja “zmarniały” już przy temperaturze +1*C


Obserwowałem opatulony, te zmagania roślin z mrozem, ogrzewając się w tym czasie, przygotowywanym już na Święta bigosem.

W mojej domowej kuchni, ruch jednak jeszcze niewielki, choć niektóre tradycyjne potrawy (śledzie, bigos, pierogi) już znajdują się gotowe w mej lodówce.
Wigilijna ryba jeszcze jednak, sobie pływa gdzieś swobodnie (nie wiem jaką przygotuję w tym roku – trochę czasu na podjęcie decyzji zostało – zależy co się trafi u miejscowych rybaków, choć Terenia w tym roku, domaga się alaskańskiego łososia upieczonego na desce).

Nic specjalnie nowego nie gotuję na przedświąteczne kolacyjki. Generalnie, to co trafi w moje łapki, ze starszych zapasów w zamrażarce i z jakichś pozostałości przy bieżącym przygotowywaniu się do Świąt … został np kawałek pieczonej, wieprzowej łopatki (od sporządzenia bigosu) …

… były także jakieś resztki sosu BBQ, salsy i koktajlowych pomidorków … ingrediencje jak znalazł do przygotowania Carnitas (zrobiłem je jednak na trochę inny, niż tradycyjny sposób).

Święta zbliżają się już wielkimi krokami
… tak więc – 
w świątecznym już nastroju, Was pozdrawiam

babie lato … zapachy lasu i sadu na stole

… trochę wcześniej w tym roku.

florydzkie babie lato

 Lato jeszcze nie odpuszcza, w dzień temperatury prawie 30*C, choć noce i poranki już chłodne … poniżej 20*C więc … Jesień już coraz bliżej.

Pojawiły się grzyby, choć te rosnące na mojej działce, trujące nie są, ale zbyt smakowite również nie za bardzo …

… mało pachnące i takie jakieś bezpłciowe w smaku.

Jesienne kwiaty w pełnym rozkwicie …

… ale żadnych oszałamiających woni dokoła nie rozsiewają.

Na naszym jadalnym stole natomiast, zaczyna pachnieć jesienny las i sad.
W domowej kuchni, coraz częściej do gara trafiają mięsiwa. O tej porze roku, organizm zaczyna przypominać o zbliżających się chłodach i  domaga się czegoś bardziej konkretnego … niż letnie zielsko i jogurcik.
Leśne zapachy … w Polsce borowików i podgrzybków a u mnie …
… znalazłem w zamrażarce dwa samotne schabowe kotleciki i w bardzo krótkim czasie, zostały przetworzone na rolady schabowe z grzybami

rolada schabowa z grzybami

Jeżeli nie macie pod ręką schabu bez kości, to z powodzeniem możecie go zastąpić filetami drobiowymi.
Rolady można podawać z kaszą, ryżem, ziemniakami, chlebem (lub z czym tam lubicie) … moje były tym razem, w towarzystwie pieczonego ziemniaka.

Zapachy z sadu … z Polski pamiętam głównie cudowny zapach zbieranych jesienią jabłek … u mnie to dojrzewające powoli grapefruty i pomarańcza.
Niedzielny obiad postanowiłem podać w polskim stylu … żeberka wołowe z jabłuszkiem

żeberka wołowe z jabłuszkiem

Żeberka zamarynowałem w jabłkowym soku, udusiłem z żubróweczką najprawdziwszą i podałem na puszystym purée ziemniaczano-marchwiowym z groszkiem.

W końcu kiedy, jak nie jesieną, mają trafić na nasze stoły dania ze świeżymi zapachami lasu i sadu.

jak zwykle Wszystkich smakowicie pozdrawiam

… mała palma jak zwykle odbija …

corocznie przed moim domem 🙂

odbijająca palma

… ale … oglądaniem palmy się nie najemy 🙂
a obiecany ciąg dalszy szybkich i łatwych śniadanek i kolacyjek, czekać zbyt długo nie może, tak więc:

Grillowany “filet z kurczaka z wędzonką” … można by go nawet nazwać “uświnionym kurczakiem“, lub “drobiem wieprzowym“, z uwagi na fuzion drobiu z wieprzkiem, ale uznałem ten pomysł za zbyt karkołomny i w nazewnictwie swym mylący …

"drób wieprzowy"

Jeżeli stosownie wcześniej, “kurzęce cycki” zamarynujemy, a w czeluściach swej lodówki posiadamy, wędzony boczek i trochę polędwicy (może być szynka, lub inna wędlina “polędwico-szynko- podobna”), to wykonanie tego danka, jest dziecinnie łatwe i proste, a co ważne nie zabierze Wam więcej czasu niż pół godziny.
W trakcie pieczenia, wykonanie sosu z czerwonej cebuli, zabiera nie więcej niż 20 minut (a można go również zrobić dzień wcześniej).

Potrawa na talerzu prezentuje się samakowicie i takoż również smakuje (jak twierdzą, ci którzy jedli), składniki proste i ogólnie dostępne (z dodania szafranu można zrezygnować – co tylko w niewielkiej części, umniejszy walory smakowe) … więc do dzieła Szacowni Grillmani

jak zwykle, ze smakowitymi pozdrowieniami pozostaję

… i po świętach.

Moi Goście już szczęśliwie dojechali do swych domów pod Toronto … sądzę, że było dla nich niewątpliwie sporą atrakcją, obejrzenie jednego z ostatnich startów promu kosmicznego.

W wielkanocny poniedziałek musieli wstać dość wcześnie, … jeszcze przed świtem zaplanowano start “Discovery”. Wszystko odbyło się zgodnie z planem. O godz. 6:22 “Liftoff”:

WielkaNoc 2010

Niebo rozjaśniła łuna …

WielkaNoc 2010

Po pół godzinie od startu, z mego ogrodu można było obejrzeć taki widoczek:

Wielkanoc 2010

Pozazdrościłem troszkę agencji NASA tak pięknego startu i na kolację “wystartowałem” homara z grilla

homar wielkanocny

… niechybnie mu się spodobało, gdyż aż się zaczerwienił z radości

homar wielkanocny

W okresie świąt, prócz steków wołowych, tradycyjnej kiełbasy (białej i pieczonej w gorącym dymie) polędwiczek i perliczek, … nie mogło oczywiście zabraknąć tradycyjnej szyneczki

szynka wielkanocna

i moich ulubionych pstrągów, pieczonych na cedrowej deseczce

pieczone pstrągi

Wszystkim moim Czytelnikom wszyskiego najsmakowitszego.

… nareszcie wiosna

… po rekordowo chłodnej zimie na Florydzie (ostatnio w Palm Coast podobna była w roku 1940) od około tygodnia mamy prawdziwą wiosnę.
Temperatury w dzień około +25*C a w nocy tylko +15*C. Żółwie spacerują po ogrodzie …

… a ptactwo radośnie, od samego świtu zanosi się cudnymi trelami.

Na lokalnym “Zielonym Rynku” we Flagler Beach cała gama świeżych warzyw. Zgodnie z życzeniem małżonki, zakupiłem sałatę, pomidory, zielone ogórki, papryczki i trochę innego zielska, by przygotować, jedną z Jej ulubionych “bomb witaminowych”

… sałatę taką przygotowuje się błyskawicznie i niewiele z tym pracy.
Jej główne składniki to: zielona sałata i świeży ogórek, pomidory, papryka żółta i zielona, świeże pieczarki, czerwona cebulka no i trochę marynat, czyli czarne oliwki i marynowane z kaparami w oliwie karczochy. Na każdą porcję ułozyłem pokrajane w ćwiartki jajka ugotowane na twardo i dodałem na nie czerwonego kawioru a całość skropiłem sosem winegret (przepis tutaj) i posypałem startym cheddar’em lubo też parmesan’em w drugiej wersji.
Uwaga: … jeżeli ktoś nie lubi kawioru, można go z powodzeniem zastąpić kawałeczkami wędzonego łososia lub jakiejkolwiek innej wędzonej ryby

Nie wszyscy jednak są tylko na zielonej diecie i na samym zielu człek nie wyżyje, więc dodatkowo (co miałem “pod ręką”) coś bardziej “treściwego” wrzuciłem na grilla.

Na samym początku (gdyż pieką się najdłużej), kilka młodych czerwonych ziemniaczków, posmarowanych oliwą i posypanych grubo mieloną morską solą …
… następnie, pieczarki chwilę marynowane w białym wytrawnym winie i owinięte w plastry wędzonego boczku …

… a na samym końcu, dość grube kawałki schabu bez kości, zamarynowane w oliwie, winie z balsamicznym octem, wielokolorowym, grubo mielonym pieprzem i odrobiną świeżego, posiekanego drobno czosnku, gałązką rozmarynu i szczyptą soli.

Całość na talerzu nie wyglądała “przeładowana”, ale w swej treści była wraz ze schłodzonym Chardonay bardzo pożywna

… zresztą dania przygotowane w ogrodowej kuchni i pałaszowane na tarasie, wśród śpiewu ptaków, zawsze lepiej smakują.

wiosonne smacznego

Slow Cooker czyli wolnowar

W ostatnim wydaniu miesięcznika “Bon Apepetit” w jednym z wiodących artykułów możemy przeczytać o “powrocie do łask” potraw jednogarnkowych, … w tym oczywiście przygotowywanych w wolnowarze.
Zainspirowany, wyciągnąłem z czeluści kuchennych szaf, trochę już zapomniany i niezbyt często używany, swój “Slow Cooker”.
Zakupiony już lata temu, wtedy jeden z najbardziej nowoczesnych modeli, – wyposażony w funkcje podwójnego cyklu gotowania w różnych temperaturach oraz probierza, pozwalającego na automatyczne ustawienie gotowania, do czasu osiągnięcia ustawionej temperatury naszej potrawy (jest to bardzo wygodna funkcja, np w pieczeniu mięsa) – uznałem, że spełni moje wymagania nawet w bardziej skomplikowanych procesach przygotowania dań jednogarnkowych.

Przygotowałem moje ulubione żeberka z kapustą i papryką.
Pojechałem więc do pobliskiego sklepu w celu zakupu tychże (prócz żeberek, wszystkie pozostałe składniki miałem w swej kuchni) – lepsze do tej potrawy są żeberka uprzednio zapeklowane, ale na Florydzie nic takiego nie uświadczysz, … apetyt na żeberka był dzisiaj, więc nie pozostało nic innego, jak przygotować potrawę z żeberek świeżych.
Oto składniki potrzebne do przygotowania tej potrawy:


1.5 kg żeberek wieprzowych, 1 kg kwaszonej kapusty, połowa główki białej kapusty, 1 czerwona papryka, połowa dużej czerwonej cebuli, 4 ząbki czosnku, 1 łyżeczka suszonego estragonu, 5 dużych plastrów wędzonego boczku (około 10 dkg), 2 łyżki mąki, pół litra bulionu warzywnego, kieliszek gin’u (około 50 ml), 2 łyżki smalcu oraz sól i pieprz do smaku.

Wszystkie składniki nim trafią do naszego wolnowaru, muszą zostać stosownie przygotowane, … jak to zrobić i cały proces ich przygotowania, znajdziecie tutaj … nie zabiera to więcej niż 15-20 minut.
Wrzucamy więc wszystko do naszego “gara wolnowara” nastawiamy czas gotowania (w zależności od urządzenia jakie posiadacie, będzie to od 6 do 8 godzin) i możemy opuścić kuchnię …

… samo się ugotuje, a my w tym czasie możemy zająć się czymkolwiek … np pojechać na ryby, do przygotowaniania naszej następnej potrawy w “slow cooker” … o czym w następnym artykule dotyczącym gotowania w tym wygodnym urządzeniu.

Pozdrawiam jak zwykle smakowicie i niezmiernie serdecznie.

trzy zielone jabłuszka …

… leżały sobie na półmisku z innymi owocami. Jabłuszka kwaśne były jak “ocet siedmiu złodzieji”. Nikt ich nie chciał zjeść, zaczynały powoli się marszczyć ze złości …

… więc, się nad nimi zlitowałem i postanowiłem przerobić na coś pożytecznego dla domowej społeczności.
W moim dziele, pomógł mnie kielich Chardonnay z kalifornijskich piwnic Fishera – który smętnie spoglądał z nie opróżnionej do końca karafki z porzedniego wieczora, średniej wielkości czerwona cebula, masełko, suszona pietruszka i inne składniki, które miałem akurat “pod ręką”.
Jeśliś ktoś zainteresowany, jak przebiegał proces tworzenia sosu … zapraszam tutaj

Sos jabłkowo-cebulowy spelnił moje oczekiwania smakowe, więc musiałem coś do tegoż sosiku dołożyć.
Nie często zdarza, abym w tej kolejności w kuchni pracował …
… wpadła mnie w łapki, świeżutka ładna polędwiczka wieprzowa a jak ogólnie wiadomo, ten kawałek wieprzowego mięsiwa jest wyjątkowo smaczny i uznałem, że jest godzien nowego sosu, ponadto polędwiczka jest szybka i łatwa w obróbce, więc została błyskawicznie zamarynowana a po kilku godzinach trafiła na ruszt.

grillowana polędwiczka wieprzowa

Kolacja była udana … grillowana polędwica z nowym sosem “głównemu krytykowi” mojej kuchni nawet smakowała.

Pozdrawiam smakowicie

meksykańskie modyfikacje

Byłem niedawno z małżonką w bardzo przyjaznej knajpeczce, na późnym śniadaniu.
W podanym nam menu znalazłem meksykańską Casadia. Podawano ją jednak dopiero w porze lunch’u a godzina była jeszcze zbyt wczesna.
Poprosiłem więc do naszego stołu, Szefa Kuchni i uprzejmie go zapytałem, czy nie zechciał by w drodze wyjatku, przygotować dla nas to danie.
Chef się zgodził i po około 20 minutach wylądowała na naszym stole potężna Casadia …
… pachnąca świeżością mięska i warzyw. Potrawa imponująca swym rozmaiarem na dużym półmisku, okazała się niezwykle smakowita. Dawno już takiej smacznej nie jadłem.

Wczoraj, Teresce przypomniała sie owa potrawa i zażyczyła ją sobie na obiad. Nie miałem akurat w lodówce ani piersi kurczaka, ani świeżej lodowej sałaty … do sklepu nie chciało mnie się jechać, więc zrobiłem z tego co miałem dostępne.
Tak więc kurczaka zastąpiłem schabem, sałatę marynowanymi karczochami i szczypiorem, zwykłą cebulę czerwoną, dodałem jeszcze trzy tomatilos, (które akurat błąkały się w lodówkowej półce z warzywami). Ser, jalapeno, salsę i kwaśną śmietanę mam zawsze, no i co najważniejsze, pozostały jeszcze dwa duże placki tortilla, których nie zużyłem do buritos (placki kukurydziane były z dodatkiem szpinaku, ale to w niczym nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie).

Przystapiłem więc do dzieła i oto efekt: casadia à la Chef Paul

casadia à la Chef Paul

Małżowe gusta zostały zaspokojone, zebrałem garść pochwał i nieskromnie dodam, że nawet i mnie smakowała bardziej niż jej restauracyjny pierwowzór. Być może dlatego, że uwielbiam marynowane karczochy i przedkładam schabik z nutką czosnku, nad kurzęce cycki.

Jeżeli już stoimy sobie przy grillu, to dla przypomnienia, jedna z moich ulubionych grillowych potraw – skrzydełka “Diablo” … kilka dni temu, zajadaliśmy się nimi popijając tequilą z pomarańczowym sokiem i grenadine czyli popularnym “wschodzącym słońcem”.

skrzydełka Diablo

Pamiętając o zapytaniu Koleżanki Brazy podaję również, zeszłotygodniowy krem z brokułów

krem z brokułów

jak zwykle …  Wszystkich smakowicie i niezmiernie serdecznie pozdrawiam

Szynka świąteczna …

… w moim domu to już tradycja.
Głównym daniem na kolację w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia jest szynka, którą co roku przygotowuję na różne sposoby.
W te święta była to szynka pieczona w wolnowarze, którą oczywiście najpierw zapeklowałem a nastepnie uwędziłem w przydomowej wędzarence.

… jeżeli ktoś nie ma wędzarni, ani czasu na peklowanie, może tym sposobem przygotować, zakupioną w sklepie już gotową surową wędzoną szyneczkę … przepis znadziecie tutaj.

Dla miłośników rybki, polecam filet z ryby morskiej na sosie winno-paprykowym.

Przygotowna w ten sposób ryba, jest bardzo smakowita i nie wymaga zbyt wiele pracy by ją na ten sposób podać. Podobną jadłem kiedyś we Włoszech nad Morzem Tyreńskim. W tym roku była jedną z potraw wigilijnego stołu.
Głównym składnikiem tego dania są oczywiście filety z morskiej ryby, a sos (na dwuosobową porcję) przygotowujemy następująco:
Połowę białej cebuli i 2 ząbki czosnku drobno siekamy i lekko podsmażamy na oliwie, dodajemy drobno pokrajaną połowę słodkiej czerwonej papryki, przykrywamy i dusimy do momentu kiedy papryka bedzie zupełnie miękka. Dolewamy szklankę czerwonego wytrawnego wina (najbardziej lubię do tego sosu wino Paisano) i na wolnym ogniu (bez przykrycia) prawie całkowicie redukujemy.
Rybę smażymy osobno na oliwie z małem i świeżą gałązką oregano i podajemy na sosie, na wierzchu ryby układając cząstki cytryny.

Na dzień Nowego Roku zawsze w mym domu jednym z dań jest bigos, który przygotowuję na kilka dni wcześniej i codziennie przez parę minut podgrzewam.

Nie będę oczywiście podawał przepisu na bigos. Każdy ma swoją ulubioną wersję. Moja, nigdy nie przewiduje w bigosie kiełbasy (z czym często się spotykam) tylko różne rodzaje mięsa, dużo suszonych grzybów, kapustę kiszoną i świeżą a zamiast suszonych śliwek dodaję takiż borówek.

Do zmrożonej wódeczności proponuję bogaty w witaminę “C”, świeżo wyciskany sok z grapefrutów.

Smakowicie … jeszcze w Starym Roku roku … pozdrawiam.