“finger food” …

Kilka dni temu miałem zapowiedzianą, wieczorną wizytę “niekolacyjnych” Gości … na wstępie, zapowiedziano telefonicznie: “nie szykuj żadnej kolacji … przyjedziemy już po” … dobra, ale co ? … o suchym pysku będziemy tak siedzieć ? … bez żadnej przekąski do napitków ?

To nie u mnie … nie miałem jednak tego dnia żadnej “kulinarnej weny” … co by tutaj nowgo przygotować ? (zapowiedziani Goście czasami u mnie bywają, jeden z nich jest Szefem Kuchni i Inspektorem Federalnym, nie mogłem więc zrobić czegoś co już było) … problem polegał na tym, że za oknem była paskudna pogoda i nie chciało mnie się nigdzie wychodzić … chciałem zrobić coś, ze składników które miałem dostępne w swej kuchni …
… rankiem tego dnia, prowadziłem sobie sympatyczne pogaduchy na Forum “
BudujemyDom” … no i … moi dyskutanci – w szczególności Koleżanka “Czapi” oraz Koledzy “Trzylwy” i “Bajbaga” – pobudzili moją wyobraźnię, … z ich pomocą … wpadłem na jakieś pomysły i przygotowałem:

Roladę z Tortilla na zimno
… czyli “wrzuciłem byle co” do gotowego kukurydzianego placka, a mianowicie: świeży szpinak, szynkę, ser szwajcarski i czarne oliwki, całość przyprawiając sosem z pleśniowego sera

Mini szaszłyczki wieprzowe
… dwa schabowe kotlety pokrajane w kostkę, plastry wędzonego boczku, kawałki zielonej słodkiej papryki i czerwonej cebuli wraz z grzybkami Portobello … dodałem do tego świeżo zrobiony sos BBQ na bazie jałowcówki

Roladki drobiowe s suszonym pomidorem
… czyli rozwałkowałem dwa “kurzęce cycki”, faszerując je plastrami wędzonego boczku i marynowanym w oliwie suszonym pomidorem z kaparami, podałem na sosie ze świeżych pomidorów.

Bruschetta była dobrym do tego wszystkiego dodatkiem a  naleweczki i wina z domowego barku, akurat do takiego zestawu pasowały.

Koleżeństwu z Forum Budujemy Dom, serdecznie dziekuję za wspomożenie.

Surf & Turf … ciąg dalszy

Kiedy tylko mam wolną chwilę, bardzo lubię łowić rybki prosto z plaży, najlepiej przy przypływie i wczesnym rankiem. Złowione rybki przeważnie trafiają na mój stół tego samego dnia, a jeżeli ich jest więcej poprostu je oczyszczam i zamrażam.

Ostatnio asystował mi ptaszek, który za każdym razem kiedy zakładałem przynęntę na haczyk, domagał się abym i jemu coś rzucił … i było mu obojętne czy to krewetka, czy mała rybka,

… z haczyka namietnie obgryzały me krewetki kraby i dwa te zbójnickie nasienia, udało mnie się wyciągnąć na brzeg …

… dwa jednak to za mało, na jakiekolwiek godziwe danie (smakowite mięsko jest praktycznie tylko w szczypcach, a z reszty można zrobić bulion na zupę z owoców morza).

Złowiłem jednak tuzin “rybnych chwastów” (coś pomiędzy atlantycką “płocią” a “okoniem”) czyli rybek zwanych “whiting” – na kilka dobrych obiadów wystarczy, a rybka jest dość smaczna i nie ma wielu ości.
Przygotowałem część z mego morskiego łupu, na dzisiejszy obiad. 

BLT & Fish

Rybki upiekłem na chrupko wg przepisu “kruche filety rybne z zieloną fasolką” ale podałem z sałatką BLT (bacon, lettuce, and tomato) , bo właściwie dlaczego BLT ma być kanapką jeżeli z powodzeniem może być sałatką ?

Futrzaki biegają w nocy na mym ogrodzie, co nieco zielonego ogryzają (gdyby tylko trawsko, to być może i kosiarki bym nie potrzebował) …

dziki królik

… zwierz na pasztet doskonały, dam im jednak jeszcze podrosnąć … porcją pasztetu wielkości kilku pudełek zapałek, karmi się gości w restauracjach, ale nie w moim domu.

Dostałem od znajomego “na spróbowanie” …

habanero

… “na żywca”, jak dla mnie nie jadalne … choć niektórzy próbowali – efekt: wybuch wulkanu na muszli klozetowej, (oby nie gdzie indziej … inaczej gacie wraz z portkami spalone), która przepalona zostać może, wydalaną gorącą lawą.
W zamrażarce znalazłem dwa ładne steki z antrykotu (zwane u mnie “New York strip”), w sam raz by je zamarynować “na ostro” z dodatkiem połowy jednej z papryczek. Marynata zbyt wymyślna nie jest i możecie ją łatwo zrobić, z dodatkiem innej ostrej chili (jeżeli nie macie habanero pod ręką).
Potrzeba nam kieliszek oliwy, kieliszek czerwonego wytrawnego wina, pół kieliszka winnego octu, główka drobno posiekanego czosnku, połowa drobno usiekanej cebuli (dobra jest czerwona) no i posiekane habanero. Wszystko dokładnie mieszamy i woreczku spożywczym (lub przykrytej miseczce), pławimy nasze mięsko przez dwa dni najmniej.
Później rozgrzewamy grill do wysokiej temperatury i …

antrykot

… kolacja prawie gotowa.
Moja “MroŻonka” (schładza się ostatnio częściej – chyba z powodu dość wysokiej, letniej temperatury), domaga się zawsze jakichś warzywek dodatkowo, więc wraz ze stekiem pomaszerowała na stół, świeżuteńka (prosto z warzywnego targu we Flagler Beach) “mini” cukinia pokrajana w talarki, podsmażona na masełku z oliwą, wraz z pomidorkami, młodą cebulką i kilkoma czarnymi oliwkami

cukinia

serdecznie pozdrawiam, życząc smacznego

ps – lubię takie klimaty http://www.youtube.com/watch?v=ol9u4gC3kFI … nie znałem przedtem tej kapeli … “polskie country“, podoba mnie się chyba bardziej od amerykańskiego … namiar dostałem od mego Przyjaciela Sławka “Peppera” (sam komponuje, pisze teksty i oczywiście gra) …

szybkie przekąski z grilla … i nie tylko

Świeże warzywa z naszych ogrodów, przygotowane na grillu, są wspaniałym urozmaiceniem i mogą być również daniami głównymi dla wegeterian. Odpowiednio przyrządzone są bardzo smakowite.
Kilka dni temu, otrzymałem od współpracowników kilka warzywek z ich przydomowych ogródków.

świeże warzywa

… był tam dziwnego podłużnego kształtu bakłażan, wspaniałe pachnące pomidory, papryczka lekko pikantna, kukurydza, młoda ładna cebulka i bardzo długa, fioletowego koloru fasolka szparagowa.
Z warzyw tych zrobiłem wspaniale pachnące szaszłyczki warzywne … a kto wegeterianinem nie jest, namawiam go do dołożenia do tego zestawu, wędzonego, wieprzowego boczku

szaszłyczki warzywne

Na grillu mażna zrobić prawie wszystko … nawet pizzę.
Ciasto jako półprodukt można kupić i samemu skomponować resztę, … lub jeżeli ktoś ma więcej czasu zrobić je samodzielnie. Jest to niezwykle proste zadanie.
Ciasto na cztery pizze o średnicy około 25 cm.
Będą nam potrzebne: suche drożdże (7gramów), 1 łyżeczka cukru, 2 szklanki mąki, 2 łyżki oliwy i 1 łyżeczka soli.
W szklance ciepłej wody należy rozpuścić cukier i posypać na wierzch drożdże. Po około 5-ciu minutach zaczną się one pienić. Wlewamy wtedy oliwę oraz sól i dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy mąkę i mieszamy, aż otrzymamy dość gęste ciasto. Stolnicę należy lekko posypać dodatkową mąką i wyłożyć na nią ciasto i ugniatać około 2 minut, aż ciasto będzie elastyczne. Przekładamy “kulę” ciasta do jakiejś lekko wysmarowanej oliwą miski, samo ciasto również lekko smarujemy oliwą, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Po około 45 minutach, ciasto powinno zwiększyć swą ojętość do dwukrotnej wielkości. Przebijamy ciasto pośrodku (by nagromadzone w nim powietrze uszło), znowu przykrywamy i odstawiamy jeszcze na 30 minut.
Wykładamy ciasto ponownie na posypaną mąką stolnicę, lekko ugniatamy i dzielimy na cztery części, dając mu jeszcze “odpocząć” przed użyciem, przez około 15 minut.
Niezużytą część ciasta możemy zamrozić (zachowuje wszystkie swe wartości przez 1 miesąc) lub przez krótki okres (2-3 dni) przechować w lodówce.
Gdy ciasto gotowe, możemy przystąpić do grillowania naszej pizzy.

pizza z grilla

Grill rozgrzewamy do wysokiej temperatury. Z ciasta formujemy “placek” o dowolnym kształcie, smarujemy jedną stronę oliwą i układamy tą stroną na grillu. Kiedy ciasto zacznie się lekko przypiekać od spodu (około 1-2 minuty) smarujemy je oliwą z wierzchu i przekładamy na drugą stronę.
Pizzę możemy przygotować z ogromną ilością dodatków, … moja ulubiona to … tylko sos pomidorowy z bazylią i duża ilość startego sera (mozzarella i fontina).

Jeżeli ktoś uważa, że przygotowanie pizzy to jednak dla niego zbyt dużo pracy, może pójść “na łatwiznę” i przygotować “banalne” ale jakże smakowite grzanki z pszennego pieczywa

grzanki z wołowiną
… Tereni i moim Gościom, smakują z cienko krajaną peklowaną wołowiną, karmelizowaną cebulką, serem cheddar i pomidorem (do swoich lubię dodatkowo dorzucić parę małych krążków marynowanej jalapeno).

Proponuję Wam dziś również, na lekką kolację do lampki Białego Merlot, kanapkę z sałatką z tuńczyka … możemy zrobić ją z pozostałego nam, grillowanego wcześniej tuńczyka, ale nie koniecznie (doskonały będzie również  tuńczyk z puszki)

sałatka z tuńczyka i fasoli

… Kanapki te wraz z sałatką i sosem do niej, przygotujecie w niespełna 20 minut. Polecam …

i jak zwykle życzę Wszystkim Smacznego

Surf and Turf

Jak jemu nie za ciepło pod tą skorupą ? 🙂

… temperatury u mnie, jak w środku lata … deszcz padał w ciągu ostatniego miesiąca tylko dwa razy, zielsko lekko wyschnięte … a żółwisko ma to gdzieś i łazi po ogrodzie. Wieczorami natomiast biegają u mnie dzikie króliki i podżerają żółwiowi resztki trawy … muszę znowu zacząć żółwia dokarmiać, bo przy tak marnym tempie jego wzrostu, zupy wyszło by co najwyżej, dwie filiżanki
🙂 😉

… no to jedziemy dalej z szybkimi i łatwymi daniami i dankami.

Na Florydzie trochę za ciepło, (temp. w dzień dochodzi do około 40*C) więc nie chce mnie się czekać z wędką na brzegu Atlantyku, by coś się na haczyku uwiesiło … polazłem więc na stoisko z owocami morza i … przywieźli właśnie świeże, dorodne sumiki (catfish).
Po krótkim zastanowieniu, co z nich przygotuję (miałem ochotę na zupę) padło, że jednak wrzucę je na grilla.

Terenia bardzo lubi na talerzu “zielsko wszelakie” więc postanowiłem, że upieczone “sumie filety”, posadowię na “zielonym łóżeczku”.

… oczywiście mogła by na talerzu znaleźć się każda inna rybka ale wypadło właśnie na ‘catfish” (przepis tutaj). Do skropienia zielska przygotowałem vinaigrette parmigiano-reggiano, (możecie oczywiście, zrobić jakiś inny Wasz ulubiony vinaigrette, lub zgoła jakiś zupełnie nowy, puszczając wodze kulinarnej fantazji, generalnie pamiętając o proporcji oliwy do octu, możemy zrobić praktycznie wszystko co nam wpadnie do głowy), oczywiście przepis na vinaigrette znajdziecie również w podanym powyżej linku na rybę.

Był “surf” no to teraz zgodnie z tytułem tego postu, “turf”.

Byłem niedawno u znajomych na piwku. Jako przekąskę podano grillowane skrzydełka, … zatęskniłem tak bardzo za ich przyrządzeniem, że natychmiast po opuszczeniu towarzystwa, nie bacząc na dość późną już godzinę, popędziłem do sklepu kupić skrzydełka.
Godzina była późna, na półkach chłodniczych z drobiem jakieś niedobitki … dopadłem człowieka wykładającego towar w dziale mięsnym i grzecznie zapytałem o skrzydełka.
Popatrzył na mnie lekko zdziwiony – komu to się po nocy świeżych skrzydełek zachciewa ? – zapewne pomyślał ale pomaszerował do magazynu i przyniósł wielki karton ze świeżutkimi skrzydełkami. Wybrałem sobie dwa duże opakowania (po około 4 funty każde) i grzecznie, by nie powiedzieć wylewnie, (przeca nie musiał łazić do “tyłu sklepu”, ale … mu się chciało), podziękowałem.
Popatrzył jeszcze bardziej zdziwiony
🙂

Skrzydełka drobiowe z grilla, są daniem przy którym nie ma prawie nic do roboty. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie przygotowanie marynaty i sosu “skrzydełka same się robią” (jeżeli zalane marynatą wrzucić do lodówki – same się zamarynują … później wrzucone na grilla – same się upieką) … no “sama” przyjemność
🙂
Tym razem zrobiłem: glazurowane skrzydełka z sosem serowym

glazurowane skrzydełka z sosem serowym

… nie będę tego dania szczególnie zachwalał … sami przecież wiecie jak smakują słodko, pikantne skrzydełka z Bleu Cheese Dressing
🙂

Przy okazji chciałbym Was prosić i zarazem przypomnieć, że na wiele być może egzotycznie brzmiących nazw składników dań, (czasami w Polsce mało znanych i dość drogich), można zastąpić tańszymi substytutami lub polskimi odpowiednikami, np ser Gorgonzola, Rokpolem.
Niech więc choć, niektóre dania będą tylko inspiracją i dopasujecie je do Waszych smaków.

W zeszłym tygodniu, były jeszcze burgerki.
Niektórym “kojarzy się to natychmiast” … ze znaną siecią restauracji … gdzie ociekający tłuszczem klops, o konzystencji trocin zmieszanych z papierem toaletowym, z wyciekającym z niego, bliżej nie zidentyfikowanym różowym płynem to słynny burger,  … otóż wcale tak być nie musi i nie jest … sami przekręćmy przez maszynkę kawałek Antrykotu czy Rozbratla,  (tym bardziej, iż z przykrością sobie przypominam, że z polskiej wołowiny wykroić dobrego steka na grilla, można praktycznie było, tylko z polędwicy … być może jednak coś już się zmieniło na lepsze).
Z braku dobrych burgerowych bułek, postanowiłem użyć prawdziwy żytni chleb na zakwasie, a mięsko upchałem w “paprykowe pierścienie”. Tak powstały PepBurgery

PepBurger

Otrzymałem niedawno pocztą elektroniczną list, w którym prócz pochwał (nieskromnie przyznaję i co zawsze bardzo mnie cieszy, że komuś moja domowa kuchnia smakuje), zapytanie dotyczące czosnku.
Chodzi mianowicie o to, że ząbki czosnku ciężko się “skubie”.
Być może ta “skubana” informacja, przyda się komuś jeszcze, więc miast odpowiedzieć indywidualnie, robię to tutaj.

Odkrawamy cienki plasterek u nasady ząbka czosnku a nastepnie rozgniatamy czosnek na desce płaską częścią noża …


… sucha skorupka bardzo łatwo odchodzi od pozostałej części.
Jeżeli zamierzamy czosnek bardzo drobno posiekać, to w trakcie siekania, rozcieramy go na desce, płaską powierzchnią noża …
czosnek
… po kilkakrotnym takim zabiegu, nasz czosneczek jest bardzo drobniutko posiekany.
Przechowujemy posiekany czosnek w lodówce w bardzo szczelnym pojemniku …

czosnek
… jeżeli zamierzamy go przechowywać dłużej niż tydzień należy dodać do niego soli.

Jak zwykle pozdrawiam Was niezmiernie smakowicie i serdecznie.

ps – na początku tygodnia, w tzw “międzyczasie”, niczym meteoryt, przemknęła łopatka pieczona w wolnowarze.
Dla miłośników Slow Cooker przepis
tutaj

… mała palma jak zwykle odbija …

corocznie przed moim domem 🙂

odbijająca palma

… ale … oglądaniem palmy się nie najemy 🙂
a obiecany ciąg dalszy szybkich i łatwych śniadanek i kolacyjek, czekać zbyt długo nie może, tak więc:

Grillowany “filet z kurczaka z wędzonką” … można by go nawet nazwać “uświnionym kurczakiem“, lub “drobiem wieprzowym“, z uwagi na fuzion drobiu z wieprzkiem, ale uznałem ten pomysł za zbyt karkołomny i w nazewnictwie swym mylący …

"drób wieprzowy"

Jeżeli stosownie wcześniej, “kurzęce cycki” zamarynujemy, a w czeluściach swej lodówki posiadamy, wędzony boczek i trochę polędwicy (może być szynka, lub inna wędlina “polędwico-szynko- podobna”), to wykonanie tego danka, jest dziecinnie łatwe i proste, a co ważne nie zabierze Wam więcej czasu niż pół godziny.
W trakcie pieczenia, wykonanie sosu z czerwonej cebuli, zabiera nie więcej niż 20 minut (a można go również zrobić dzień wcześniej).

Potrawa na talerzu prezentuje się samakowicie i takoż również smakuje (jak twierdzą, ci którzy jedli), składniki proste i ogólnie dostępne (z dodania szafranu można zrezygnować – co tylko w niewielkiej części, umniejszy walory smakowe) … więc do dzieła Szacowni Grillmani

jak zwykle, ze smakowitymi pozdrowieniami pozostaję

wiosna w pełni …

… kwitną magnolie

magnolie

powoli dojrzewają śliwki

Na moim ogrodzie, po długiej i jednaj z najchłodniejszych zim na Florydzie, zmarznięte bananowce (które musiałem ściąć przy samej ziemi) … pięknie na nowo odrosły


Wychodowana z pestek Papaya, przesadzona z doniczki do gruntu, jest już coraz większa

… i również Avocado rośnie “jak na drożdżach”

Zakwita także Kumquat …

i mam nadzieję, że w tym roku sarny zostawią drzewko w spokoju.

Grill pracuje oczywiście na pełnych obrotach, gdzie pieką się nie tylko karkówki, schaby i steki … ale również lekkie “dietetyczne” dania związane z wiosenną porą, takie jak jedno z ulubionych dań Tereni … grillowana pierś kurczaka, faszerowana suszonym na słońcu pomidorkiem, podawana na “łóżeczku” z zielonej sałaty z bazyliowymi grzankami.

Oczywiście nie samymi “mięsami” człowiek żyje. Doskonałymi “dostawcami” białka dla naszego organizmu są rybki wszelakie i inne “morskie robale”. Gdy będziecie odwiedzali Palm Coast na Florydzie, gorąco polecam niedawno otwartą, japońską restaurację Sakura
sushi & sashimi
… podają tam wsaniałe, świeżuteńkie, przyrządzone przez japońskiego Szefa Kuchni: sushi i sashimi

jak zwykle ze smacznymi pozdrówkami pozostaję

… i po świętach.

Moi Goście już szczęśliwie dojechali do swych domów pod Toronto … sądzę, że było dla nich niewątpliwie sporą atrakcją, obejrzenie jednego z ostatnich startów promu kosmicznego.

W wielkanocny poniedziałek musieli wstać dość wcześnie, … jeszcze przed świtem zaplanowano start “Discovery”. Wszystko odbyło się zgodnie z planem. O godz. 6:22 “Liftoff”:

WielkaNoc 2010

Niebo rozjaśniła łuna …

WielkaNoc 2010

Po pół godzinie od startu, z mego ogrodu można było obejrzeć taki widoczek:

Wielkanoc 2010

Pozazdrościłem troszkę agencji NASA tak pięknego startu i na kolację “wystartowałem” homara z grilla

homar wielkanocny

… niechybnie mu się spodobało, gdyż aż się zaczerwienił z radości

homar wielkanocny

W okresie świąt, prócz steków wołowych, tradycyjnej kiełbasy (białej i pieczonej w gorącym dymie) polędwiczek i perliczek, … nie mogło oczywiście zabraknąć tradycyjnej szyneczki

szynka wielkanocna

i moich ulubionych pstrągów, pieczonych na cedrowej deseczce

pieczone pstrągi

Wszystkim moim Czytelnikom wszyskiego najsmakowitszego.

… nareszcie wiosna

… po rekordowo chłodnej zimie na Florydzie (ostatnio w Palm Coast podobna była w roku 1940) od około tygodnia mamy prawdziwą wiosnę.
Temperatury w dzień około +25*C a w nocy tylko +15*C. Żółwie spacerują po ogrodzie …

… a ptactwo radośnie, od samego świtu zanosi się cudnymi trelami.

Na lokalnym “Zielonym Rynku” we Flagler Beach cała gama świeżych warzyw. Zgodnie z życzeniem małżonki, zakupiłem sałatę, pomidory, zielone ogórki, papryczki i trochę innego zielska, by przygotować, jedną z Jej ulubionych “bomb witaminowych”

… sałatę taką przygotowuje się błyskawicznie i niewiele z tym pracy.
Jej główne składniki to: zielona sałata i świeży ogórek, pomidory, papryka żółta i zielona, świeże pieczarki, czerwona cebulka no i trochę marynat, czyli czarne oliwki i marynowane z kaparami w oliwie karczochy. Na każdą porcję ułozyłem pokrajane w ćwiartki jajka ugotowane na twardo i dodałem na nie czerwonego kawioru a całość skropiłem sosem winegret (przepis tutaj) i posypałem startym cheddar’em lubo też parmesan’em w drugiej wersji.
Uwaga: … jeżeli ktoś nie lubi kawioru, można go z powodzeniem zastąpić kawałeczkami wędzonego łososia lub jakiejkolwiek innej wędzonej ryby

Nie wszyscy jednak są tylko na zielonej diecie i na samym zielu człek nie wyżyje, więc dodatkowo (co miałem “pod ręką”) coś bardziej “treściwego” wrzuciłem na grilla.

Na samym początku (gdyż pieką się najdłużej), kilka młodych czerwonych ziemniaczków, posmarowanych oliwą i posypanych grubo mieloną morską solą …
… następnie, pieczarki chwilę marynowane w białym wytrawnym winie i owinięte w plastry wędzonego boczku …

… a na samym końcu, dość grube kawałki schabu bez kości, zamarynowane w oliwie, winie z balsamicznym octem, wielokolorowym, grubo mielonym pieprzem i odrobiną świeżego, posiekanego drobno czosnku, gałązką rozmarynu i szczyptą soli.

Całość na talerzu nie wyglądała “przeładowana”, ale w swej treści była wraz ze schłodzonym Chardonay bardzo pożywna

… zresztą dania przygotowane w ogrodowej kuchni i pałaszowane na tarasie, wśród śpiewu ptaków, zawsze lepiej smakują.

wiosonne smacznego

trzy zielone jabłuszka …

… leżały sobie na półmisku z innymi owocami. Jabłuszka kwaśne były jak “ocet siedmiu złodzieji”. Nikt ich nie chciał zjeść, zaczynały powoli się marszczyć ze złości …

… więc, się nad nimi zlitowałem i postanowiłem przerobić na coś pożytecznego dla domowej społeczności.
W moim dziele, pomógł mnie kielich Chardonnay z kalifornijskich piwnic Fishera – który smętnie spoglądał z nie opróżnionej do końca karafki z porzedniego wieczora, średniej wielkości czerwona cebula, masełko, suszona pietruszka i inne składniki, które miałem akurat “pod ręką”.
Jeśliś ktoś zainteresowany, jak przebiegał proces tworzenia sosu … zapraszam tutaj

Sos jabłkowo-cebulowy spelnił moje oczekiwania smakowe, więc musiałem coś do tegoż sosiku dołożyć.
Nie często zdarza, abym w tej kolejności w kuchni pracował …
… wpadła mnie w łapki, świeżutka ładna polędwiczka wieprzowa a jak ogólnie wiadomo, ten kawałek wieprzowego mięsiwa jest wyjątkowo smaczny i uznałem, że jest godzien nowego sosu, ponadto polędwiczka jest szybka i łatwa w obróbce, więc została błyskawicznie zamarynowana a po kilku godzinach trafiła na ruszt.

grillowana polędwiczka wieprzowa

Kolacja była udana … grillowana polędwica z nowym sosem “głównemu krytykowi” mojej kuchni nawet smakowała.

Pozdrawiam smakowicie

meksykańskie modyfikacje

Byłem niedawno z małżonką w bardzo przyjaznej knajpeczce, na późnym śniadaniu.
W podanym nam menu znalazłem meksykańską Casadia. Podawano ją jednak dopiero w porze lunch’u a godzina była jeszcze zbyt wczesna.
Poprosiłem więc do naszego stołu, Szefa Kuchni i uprzejmie go zapytałem, czy nie zechciał by w drodze wyjatku, przygotować dla nas to danie.
Chef się zgodził i po około 20 minutach wylądowała na naszym stole potężna Casadia …
… pachnąca świeżością mięska i warzyw. Potrawa imponująca swym rozmaiarem na dużym półmisku, okazała się niezwykle smakowita. Dawno już takiej smacznej nie jadłem.

Wczoraj, Teresce przypomniała sie owa potrawa i zażyczyła ją sobie na obiad. Nie miałem akurat w lodówce ani piersi kurczaka, ani świeżej lodowej sałaty … do sklepu nie chciało mnie się jechać, więc zrobiłem z tego co miałem dostępne.
Tak więc kurczaka zastąpiłem schabem, sałatę marynowanymi karczochami i szczypiorem, zwykłą cebulę czerwoną, dodałem jeszcze trzy tomatilos, (które akurat błąkały się w lodówkowej półce z warzywami). Ser, jalapeno, salsę i kwaśną śmietanę mam zawsze, no i co najważniejsze, pozostały jeszcze dwa duże placki tortilla, których nie zużyłem do buritos (placki kukurydziane były z dodatkiem szpinaku, ale to w niczym nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie).

Przystapiłem więc do dzieła i oto efekt: casadia à la Chef Paul

casadia à la Chef Paul

Małżowe gusta zostały zaspokojone, zebrałem garść pochwał i nieskromnie dodam, że nawet i mnie smakowała bardziej niż jej restauracyjny pierwowzór. Być może dlatego, że uwielbiam marynowane karczochy i przedkładam schabik z nutką czosnku, nad kurzęce cycki.

Jeżeli już stoimy sobie przy grillu, to dla przypomnienia, jedna z moich ulubionych grillowych potraw – skrzydełka “Diablo” … kilka dni temu, zajadaliśmy się nimi popijając tequilą z pomarańczowym sokiem i grenadine czyli popularnym “wschodzącym słońcem”.

skrzydełka Diablo

Pamiętając o zapytaniu Koleżanki Brazy podaję również, zeszłotygodniowy krem z brokułów

krem z brokułów

jak zwykle …  Wszystkich smakowicie i niezmiernie serdecznie pozdrawiam