szybkie i tanie … danie na śniadanie

Ostatnio sklarowałem następną porcję masła (które jak uważam, powinno stanowić stały zapas wypełniający naszą domową lodówkę) więc dziś, kilka dań z użyciem tego wspaniałego kulinarnego wynalazku, który posiada tę właściwość, że jego temperatura “przypalania” jest znacznie wyższa niż zwykłego masła, a także można je w lodówce dłużej przechowywać. Wynalazek ten prawdopodobne pochodzi z południowej Azji, gdzie zwą go “ghee“. Palmę jego pierwszeństwa, usiłują mu także wyrwać ludy środkowego Wschodu, nazywając go “samna“, ale i krzyk podnoszą również Francuzi, twierdząc, że “beurre noisette” to oni wymyślili.
Niezależnie jednak, kto pierwszy masło sklarował, przyczynił się w znacznym stopniu do ułatwienia pracy kucharzom.
Najprostszy sposób klarowania masła, (dla tych którzy nie wiedzą).
Masło rozpuszczamy na bardzo wolnym ogniu, rozdziela się w tym czasie tłuszcz i woda zawarta w mleku, woda jako cięższa opada na dno garnka, a na powierzchni powstaje nam pianka, którą delikatnie zbieramy. Wystudzamy nasze rozpuszczone masło (z wodą na dnie naczynia) w lodówce, a po całkowitym wystudzeniu, przebijamy powierzchnię tłuszczu i odlewamy z naczynia wodę, otrzymując w ten sposób “anhydrous” pozbawiony wody, który możemy ponownie podgrzać doprowadzając do stanu oleistego i przelać do stosownego pojemnika w którym będziemy go dalej przechowywać.

Wracając jednak do naszego tytułowego śniadanka, … które obiecałem niedawno przedstawić mej Przyjacióce Anetce (przesympatycznej właścicielce wspaniałego, agroturystycznego gospodarstwa, “Dom pod Sosnami”) … w ramach toczącej się od dawna debaty, pod roboczym tytułem: “pyry, jajca, betki” … dawni bywalcy pewnie, dyskusję ową pamiętają.

Proste, łatwo dostępne i tanie składniki to: odrobina wyżej przedstawionego sklarowanego masła, jajka “kurzęce” (dla bardziej “wyrafinowanych podniebień” mogą być przepiórcze lub nawet strusie), ugotowane młode ziemniaki, troszkę cebulki (najlepsza będzie szalotka) i trochę startego żółtego sera (używam głównie startego Cheddar zmieszanego w proporcji 1:1 ze startym Monterey) … oczywiście można użyć innych Waszych ulubionych twardych serów, czy akurat dostepnych które macie w domu, lub ser dopasować, do aktualnie przygotowywanej wariacji dania np z dodatkiem świeżych leśnych grzybów, szynki, karczochów, papryki albo pomidorów … co tam Wam smakuje … lub dodać wszystkiego po trochu.
Proste owe danie, nazywam “Frittata à la Chef Paul“, gdyż wywodzi się ono po części z włoskiej “frittata” (we włoskiej wersji nie przewidziano ziemniaków jako smakowitego “wypełniacza”) a po części z hiszpańskiego omletu, zwanego “tortilla de patatas” (który zawiera wprawdzie jajka i ziemniaki, ale jest cieniutki, jak nie przymierzając, kilku kandydatów po ostatnich polskich, wyborach prezydenckich).

Pod linkiem podanym powyżej, znajdziecie również, przepis na sos z suszonych pomidorów, … taki jaki bardzo smakuje moim Gościom, do wersji podstawowej, bez żadnych dodatków tudzież warjacji.

W jakiś kulinarnym amoku, starłem zbyt dużą ilość sera Cheddar i Monterey Jack … którą stosunkowo ilość niewielką miałem użyć do papryczek faszerowanych mięsem wołowo-wieprzowym

… więc dodatkowo w zeszłym tygodniu, zrobiłem cukinię zapiekaną z papryką, pomidorem i kalafiorem

… może się komuś przepis przyda – pasuje jako dodatek do mięs z grilla … zestawiłem ją z grillowanymi schabowymi kotletami …

… marynowanymi na ostro, dokładnie w takiej samej marynacie jaką podałem w poprzedniej mojej wypowiedzi.

Na koniec ponieważ lato nie odpuszcza, danie akurat na tą porę … czyli andaluzyjskie Gazpacho w mojej wersji z dodatkiem Salsa Avocado
Składniki
: 1 kg pomidorów (z jak najmniejszą ilością pestek), dwa średnie ogórki, 2 kromki białego czerstwego pieczywa, 1 średnia słodka papryka, 1 mała zielona papryka chili, 2 ząbki czosnku, 2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia, sok z jednej lemonki i z jednej cytryny, sól i świeżo grubo mielony wielokolorowy pieprz oraz kilka świeżych liści bazylii. Na salsę: 1 avocado, 2 małe ogóreczki wielkości korniszona, 1 świeża papryczka jalapeno, 1 łyżeczka soku z cytryny,
Przygotowanie: Chleb pokrajać w kostkę i zamoczyć na 5 minut w pół litrze zimnej wody. Ogórki obrać ze skóry, wypestkować i zetrzeć na tarce o średnim oczku, posypać lekko solą i odstawić. Pomidory obrać ze skóry (polewając je uprzednio wrzątkiem) i drobno posiekać. Papryki oczyścić z gniazd nasiennych, słodką paprykę zetrzeć na grubym oczku a chili bardzo drobno posiekać. Czosnek rozetrzeć z solą.
Namoczony chleb rozdrobnić widelcem, odlać sok z ogórków i dodać wszystkie składniki do wody z chlebem, dokładnie wymieszać, doprawić solą i pieprzem do smaku (można również dodać opcjonalnie kilka kropel Tabasco) i odstawić do lodówki dla schłodzenia, przynajmniej na dwie godziny.
Przed podaniem zupy przygotować salsę: Avocado obrać i drobno posiekać, skropić natychmiast sokiem z cytryny by nie zbrązowiało. Jalapeno oczyścić z gniazd nasiennych i wraz z ogóreczkami bardzo drobno posiekać. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać.
Gazpacho podawać w schłodzonych talerzach, garnierując salsą i liśćmi bazylii oraz dodatkowo posypując lekko kruszonym lodem. Wielokrotnie dodaję również trochę śmietanki. Opcjonalnie można podawać z ziołowymi grzankami.

ze smakowitymi pozdrówkami pozostaję

Surf & Turf … ciąg dalszy

Kiedy tylko mam wolną chwilę, bardzo lubię łowić rybki prosto z plaży, najlepiej przy przypływie i wczesnym rankiem. Złowione rybki przeważnie trafiają na mój stół tego samego dnia, a jeżeli ich jest więcej poprostu je oczyszczam i zamrażam.

Ostatnio asystował mi ptaszek, który za każdym razem kiedy zakładałem przynęntę na haczyk, domagał się abym i jemu coś rzucił … i było mu obojętne czy to krewetka, czy mała rybka,

… z haczyka namietnie obgryzały me krewetki kraby i dwa te zbójnickie nasienia, udało mnie się wyciągnąć na brzeg …

… dwa jednak to za mało, na jakiekolwiek godziwe danie (smakowite mięsko jest praktycznie tylko w szczypcach, a z reszty można zrobić bulion na zupę z owoców morza).

Złowiłem jednak tuzin “rybnych chwastów” (coś pomiędzy atlantycką “płocią” a “okoniem”) czyli rybek zwanych “whiting” – na kilka dobrych obiadów wystarczy, a rybka jest dość smaczna i nie ma wielu ości.
Przygotowałem część z mego morskiego łupu, na dzisiejszy obiad. 

BLT & Fish

Rybki upiekłem na chrupko wg przepisu “kruche filety rybne z zieloną fasolką” ale podałem z sałatką BLT (bacon, lettuce, and tomato) , bo właściwie dlaczego BLT ma być kanapką jeżeli z powodzeniem może być sałatką ?

Futrzaki biegają w nocy na mym ogrodzie, co nieco zielonego ogryzają (gdyby tylko trawsko, to być może i kosiarki bym nie potrzebował) …

dziki królik

… zwierz na pasztet doskonały, dam im jednak jeszcze podrosnąć … porcją pasztetu wielkości kilku pudełek zapałek, karmi się gości w restauracjach, ale nie w moim domu.

Dostałem od znajomego “na spróbowanie” …

habanero

… “na żywca”, jak dla mnie nie jadalne … choć niektórzy próbowali – efekt: wybuch wulkanu na muszli klozetowej, (oby nie gdzie indziej … inaczej gacie wraz z portkami spalone), która przepalona zostać może, wydalaną gorącą lawą.
W zamrażarce znalazłem dwa ładne steki z antrykotu (zwane u mnie “New York strip”), w sam raz by je zamarynować “na ostro” z dodatkiem połowy jednej z papryczek. Marynata zbyt wymyślna nie jest i możecie ją łatwo zrobić, z dodatkiem innej ostrej chili (jeżeli nie macie habanero pod ręką).
Potrzeba nam kieliszek oliwy, kieliszek czerwonego wytrawnego wina, pół kieliszka winnego octu, główka drobno posiekanego czosnku, połowa drobno usiekanej cebuli (dobra jest czerwona) no i posiekane habanero. Wszystko dokładnie mieszamy i woreczku spożywczym (lub przykrytej miseczce), pławimy nasze mięsko przez dwa dni najmniej.
Później rozgrzewamy grill do wysokiej temperatury i …

antrykot

… kolacja prawie gotowa.
Moja “MroŻonka” (schładza się ostatnio częściej – chyba z powodu dość wysokiej, letniej temperatury), domaga się zawsze jakichś warzywek dodatkowo, więc wraz ze stekiem pomaszerowała na stół, świeżuteńka (prosto z warzywnego targu we Flagler Beach) “mini” cukinia pokrajana w talarki, podsmażona na masełku z oliwą, wraz z pomidorkami, młodą cebulką i kilkoma czarnymi oliwkami

cukinia

serdecznie pozdrawiam, życząc smacznego

ps – lubię takie klimaty http://www.youtube.com/watch?v=ol9u4gC3kFI … nie znałem przedtem tej kapeli … “polskie country“, podoba mnie się chyba bardziej od amerykańskiego … namiar dostałem od mego Przyjaciela Sławka “Peppera” (sam komponuje, pisze teksty i oczywiście gra) …