Szynka świąteczna …

… w moim domu to już tradycja.
Głównym daniem na kolację w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia jest szynka, którą co roku przygotowuję na różne sposoby.
W te święta była to szynka pieczona w wolnowarze, którą oczywiście najpierw zapeklowałem a nastepnie uwędziłem w przydomowej wędzarence.

… jeżeli ktoś nie ma wędzarni, ani czasu na peklowanie, może tym sposobem przygotować, zakupioną w sklepie już gotową surową wędzoną szyneczkę … przepis znadziecie tutaj.

Dla miłośników rybki, polecam filet z ryby morskiej na sosie winno-paprykowym.

Przygotowna w ten sposób ryba, jest bardzo smakowita i nie wymaga zbyt wiele pracy by ją na ten sposób podać. Podobną jadłem kiedyś we Włoszech nad Morzem Tyreńskim. W tym roku była jedną z potraw wigilijnego stołu.
Głównym składnikiem tego dania są oczywiście filety z morskiej ryby, a sos (na dwuosobową porcję) przygotowujemy następująco:
Połowę białej cebuli i 2 ząbki czosnku drobno siekamy i lekko podsmażamy na oliwie, dodajemy drobno pokrajaną połowę słodkiej czerwonej papryki, przykrywamy i dusimy do momentu kiedy papryka bedzie zupełnie miękka. Dolewamy szklankę czerwonego wytrawnego wina (najbardziej lubię do tego sosu wino Paisano) i na wolnym ogniu (bez przykrycia) prawie całkowicie redukujemy.
Rybę smażymy osobno na oliwie z małem i świeżą gałązką oregano i podajemy na sosie, na wierzchu ryby układając cząstki cytryny.

Na dzień Nowego Roku zawsze w mym domu jednym z dań jest bigos, który przygotowuję na kilka dni wcześniej i codziennie przez parę minut podgrzewam.

Nie będę oczywiście podawał przepisu na bigos. Każdy ma swoją ulubioną wersję. Moja, nigdy nie przewiduje w bigosie kiełbasy (z czym często się spotykam) tylko różne rodzaje mięsa, dużo suszonych grzybów, kapustę kiszoną i świeżą a zamiast suszonych śliwek dodaję takiż borówek.

Do zmrożonej wódeczności proponuję bogaty w witaminę “C”, świeżo wyciskany sok z grapefrutów.

Smakowicie … jeszcze w Starym Roku roku … pozdrawiam.

Thanksgiving …

… już wprawdzie minęło (dorocznie w ostatni czwartek Listopada), ale …
Otrzymałem kilka zapytań dotyczących potraw podawanych w Święto Dziękczynienia.
Zdaję sobie sprawę, żę to już trochę późno, jednakowoż pytania nadeszły już po święcie i może przyda się poniższy tekst na rok przyszły.

Święto Dziękczynienia – Thanksgiving – ma swą tradycję od XVI wieku.
Kolonizatorzy kontynentu północno amerykańskiego (zwani Pielgrzymami) podejmowali gościnną kolacją, w okolicach dzisiejszego miasta Plymouth w stanie Massachusetts, wodza plemienia indian ze szczepu Wampanoag.
Głównym daniem wieczerzy były upolowane przez Pielgrzymów dzikie indyki z takimi dodatkami jak: słodkie czerwone ziemniaki (zwane również Camote), pieczone kolby kukurydzy, zielona fasolka i chleb z mąki kukurydzianej.
Do pieczonego indyka podawano konfiturę z borówek oraz sos z wywaru od pieczenia.
Tradycjnym dodatkiem do dania głównego, jest również tzw “stuffing” stanowiący nadzienie pieczonego indyka (składający się głównie z podrobów, zmieszanych z cebulą i pokruszonym kukurydzianym chlebem)

Tak więc nie odbiegajac od miejscowych tradycji i w mym domu, podaje się w tym dniu na kolację indyka jako danie główne

Obrazek

… prócz indyka podaję pieczone ziemniaki (w tym tradycyjne Camote), zieloną fasolkę gotowaną na parze z tartą bułeczką i masłem, gotowaną w kolbach słodką kukurydzę i dodatkowo: szpinak Florentine (zawsze przynajmniej z dwoma gatunkami twardego sera).
Indyka czasami nadziewam tradycyjnym “stuffing’iem”, czasmi przygotowuję go (stuffing) i zapiekam w piekarniku jako osobne danie (tak zrobiłem w tym roku), indyka tymczasem zamarynowałem w soku z jabłek i ananasów i jabłkami nafaszerowałem a pociętego w “szóstki” świeżego ananasa upiekłem na grillu (posypując go w trakcie pieczenia trzcinowym cukrem który się pięknie skarmelizował)
Do indyka podaję jeszcze jak zwykle sos z pieczeni oraz konfiturę borówkowo gruszkową (przygotowaną na bazie suszonych borówek) z dodatkiem świeżych gruszek. Tego roku były dwie wersje borówkowego sosu, … połowę sosu zrobiłem pikantną dodając posiekaną marynowaną papryczkę jalapeno (ku memu zdziwieniu został “zmieciony” ze stołu w pierwszej kolejności, głównie przez kobietki).

Nie poświęcam zbyt wiele uwagi na wymyślny garnier. U mnie, to co na stole musi wszystkim smakować, dla mnie najbardziej liczy się piąty smak “umami” … staram się unikać jak najbardziej chemii spożywczej wszechobecnej w dzisiejszej gastronomii … w pracy to dość trudne, w domowej kuchni znacznie łatwiej.

Z coraz bardziej świątecznymi pozdrówkami pozostaję.

Motyle wolniej latają, …

… czyli zima tuż, tuż.
Najbardziej lubię na Florydzie Listopad i Grudzień.

Spoglądam teraz na termometr, jest 1-sza w nocy i +20*C. W dzień około +25-26 stopni. Okna w domu, czas cały otwarte. Klimatyzacja wyłączona, trawy kosić co dwa tygodnie nie ma potrzeby a przedświąteczne samopoczucie wzmaga widok dojrzewających właśnie grapefrutów.

Z trawy wychynęły jakieś grzybki

Wśród liściastej zielonej zasłony okalającej płotek, zakwitły późnojesienne kwiaty.

… a tutaj kwitną przez cały rok

w doniczkach przy ścianie garażu, czekające na wiosenną przeprowadzkę do ogrodu, wzrastają sobie beztrosko, wychodowane własnoręcznie z pestki, florydzkie avocado

… i papaja

Święta Bożego Narodzenia już jednak coraz bliżej i zapewne znowu się ochłodzi, czego doświadczyliśmy już tydzień temu, kiedy w nocy było tylko +14 stopni. Kto wie, być może również i w tym roku wystąpią przygruntowe temperatury w granicach zera stopni, kiedy to wymroziło moje bananowce.
Narazie jednak się nie martwię, prognozy na najbliższy tydzień bez zmian i pogoda taka jak dziś.

Pozdrawiam Was przedświątecznie.

Kiełbasa paprykowa

Niedawno, robiłem przedświąteczne porządki w swych zamrażarkach. Znalazłem kilka kawałków różnych gatunków mięsa. Nie było tego za wiele. Jakiś kawałek szynki, łopatka, dwie małe przednie golonki, kawałek świeżego boczku ze skórą.
Postanowiłem eksperymentalnie zrobić trochę kiełbaski, która to już od jakiegoś czasu “chodziła mnie po głowie“.

Mięso odmroziłem, oskórowałem, wytrybowałem kości, sklasyfikowałem i pojechałem do sklepu trochę mięska dokupić.
Na święta potrzebny był mnie kawałek schabu, więc kupiłem cały, wraz z karkówką i “warkoczem”. Schab ładnie oczyściłem (mizdrę oczywiście pozostawiając) a reszta czyli “warkocz” i karkówka, powędrowały na kiełbasiany farsz. Do zmielonego peklowanego mięsa wrzuciłem kości z goloneczek, szynki i łopatki z przeznaczeniem na fasolowy kapuśniaczek, za którym przepadam.

Kiełbasa (choć nie planowałem robić jej zbyt wiele, tylko około 5 kg) nie miała być zbyt pikantna, gdyż planowałem ją podać tylko na świąteczną kolację, do resztek tradycyjnej powigilijnej kapusty z grzybami (którą lubię i zawsze robię jej o wiele za dużo na potrzeby wieczerzy).

Zabrałem się więc do dzieła i chętnym podaję recepturkę na moją nową Kiełbasę paprykową

Trochę więcej miałem oczekiwań smakowych do swego nowego wyrobu. W mojej skali ocen od 0 do 10 wyszła na 7-demkę, ale … opinia pierwszych degustatorów, w osobach mojej Małżki, Kolegi (który jest emerytowanym technologiem z polskich zakładów mięsnych), i jeszcze dwóch osób, była dla mnie trochę zaskoczeniem. Jednogłośnie stwierdzili, że kiełbaska jest perfekcyjna i niepotrzebnie się czegoś czepiam uzupełniając to komentarzami typu: chuchnij … no co miałem chuchać, przecież “człowiek nie wielbłąd, napić się musi” … może faktycznie “cóś” mnie się “ubzdało”. Tak namiętnie degustowali, jakby nic przez cały dzień nie jedli i zeżarli połowę. oby tylko jakimś cudem ostała się reszta do zaplanowanej kolacji.

Ze smacznymi przedświątecznymi pozdrowieniami pozostaję.