Paulsburgery i … rybki smażone, marynowane w octowej zalewie

paulsburgery – cóż za dziwaczna nazwa
hmmm … nie wiedziałem jak te swoje kotlety mielone do buły nazwać 🙂 .
“Hamburgery” są z Hamburga i trochę inne jakieś.
“Kingburgery” z “królewskiej sieci” fastfood’owej, że o BigMac’ach nie wspomnę 🙂 😉

Inspiracją na moje mielone kotlety, była swego czasu jakaś kiełbaska w parówkowym stylu, z serem w środku (niezbyt smaczna zresztą) … często robiłem cheeseburgery i pomyślałem “dlaczego tego sera nie władować do środka” … no i wyszło ponad oczekiwania, czyli nad wyraz przyzwoicie.
Częścią tajemnicy dobrego burgera, jest wołowe mięso na niego użyte, (najlepiej moim zdaniem, do tego celu nadaje się antrykot albo rozbratel) … polecam mięsko zemleć samemu (wiemy wtedy co jemy i ile mamy mięsa w mięsie, za “psem zmielonym razem z budą” jakoś nie przepadam). Ser, może już być bardziej pośledniego gatunku i nie ma to, aż tak wielkiego znaczenia.

Paulsburgery podaję w ciepłej bulce, z listkiem zielonej sałaty, sosem majonezowo-chrzanowym (który to wszystko doskonale ze sobą łączy) i … sałatką z pomidora i kwaszonego ogórka.
Małżonce i Gościom smakuje, może i Wam również przypadnie do gustu.

Kilka dni po powrocie z Teksasu, zapragnąłem smażonej rybki w octowej zalewie. Niestety w miejscu w którym mieszkam na Florydzie, zielone, bałtyckie śledzie, są dla mnie nieosiągalne do kupna w lokalnych sklepach. Nabyłem więc sobie, … 10 funtów mrożonej flądry by ją zaadoptować do swych kwaśnych zamiarów.

Fląderki zostały powoli rozmrożone, opanierowane w mące i usmażone zgodnie ze sztuką, a zalewa przygotowana na wzór i podobieństwo, zalewy do smażonych płatów sledziowych (sztuka robienia tejże zalewy, pochodzi od mej Teściowej, czyli z Poznania – ciekawe czy “śledziożercy” z Wybrzeża robią podobną). Ciepła jeszcze rybka wprost z patelni, przełożona została do wielkiego słoja – wielkości małego wiaderka – zalana ciepłą marynatą octową z cebulką i … czekamy …
… po godzinie Terenia (czyli moja Szanowna Małżka – gdyby ktoś nie wiedział),  nie wytrzymała, wyjęła ze słoja na talerzyk kawałek rybki, skosztowała, oblizała się ze smakiem i stwierdziła: “już są dobre
… choć były jeszcze ciepłe, ocet już przez rybkę zaczął się przedzierać i pozostawiał coraz większe ślady swego aromatu, połączonego z cebulką, ziołowym pieprzem i ostrą chili, 
… doskonałe były na dzień następny rano.
Poszły duże porcje na talerzyki, do świeżej buły grubo posmarowanej masełkiem.

Nie wiem jak to się stało, że ludziska się zwiedziały o “jakichś nowościach, rodem z Polski w Paul’owej Kuchni” i … po dwóch dniach śladu nie było po fląderkach.
Nie wszyscy się jednak załapali, “fama” poszła jednak zbyt daleko i dziś rano “chcąc nie chcąc“, musiałem dorobić jeszcze 5 funtów “towaru“.

Może i wam zasmakuje:
Flądra smażona, marynowana w zalewie octowej

jak zwykle … Smaczniutko pozdrawiam.

Serowe bułeczki

… wreszcie mnie naszło na dobre. Wprawdzie w piekarni gdzie zaopatruję się w pieczywo, (jak do tej pory) wszystko w doskonałym gatunku i świeżuteńkie, ale … serowych bułeczek (biscuits), które bardzo lubię … nie uświadczysz.
Tak więc wziąwszy sprawy w swoje ręce (“zazdraszczając z letka” Anetce i Zdzisiowi – kudy mnie do ich wypieków), upiekłem dziś po raz pierwszy …

serowe bułeczki.
Zupełnie podobne znajdziecie w “chlebowych koszyczkach” sieci restauracji “Red Lobster”, ale oni … zazdrośnie strzegą tajemnicy tej receptury. W sukurs smakoszom przyszła kulinarny kanał telewizyjny “Food Network”, odtworzyli oni i podali ku uciesze gawiedzi przepis na ten smakołyk. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym czegoś w podanej recepturze nie zmienił. Ponieważ lubię bardzo czosnek dodałem go do składników jak i suszoną natkę pietruszki. Moja “małżka” Terenia stwierdziła, że po tych modyfikacjach “nasze bułeczki są nawet lepsze” 🙂

Nie samym chlebem jednak człek żyje, więc dodatkowo przedstawiam wam do wyboru:

Pstrąga pieczonego w gorącym dymie

lub jeśli wolicie,

Pierś koguta z groszkiem i marchewką

Smaczniutko Was pozdrawiam.

Atchafalaya – lasy na wodzie

… bardzo lubię pikantną kuchnię Cajun, kiedy więc w drodze powrotnej z Texas’u przejeżdżałem przez Luizjanę, znalazłem trochę czasu aby zajrzeć “tu i ówdzie”.

Zabieram Was więc w podróż … na największe bagna w USA, do Luiziany, pomiędzy Lafayette a Baton Rouge – Atachfalaya Basin. 

W języku Indian z plemienia Choctaw, “hacha” to rzeka a “falaia” to długi.

Atchafalaya nazwana tak na podstawie indiańskiego języka, to pozostałości dawnej delty rzeki Mississippi, a obecne tereny bagienne, które zaczęły się tworzyć około 10 tys. lat temu.  Obecnie jest to najwieksze bagnisko w Stanach Zjednoczonych, rozciąga się od Północy na Południe na przestrzeni ponad 240 km i ze Wschodu na Zachód na 32 km, o powierzchni prawie 2500 km/2 .
Opowie Wam o tym rejonie, wystrojony w piękną jesienną szubę Kolega, zapoznany w Butte LaRose.

Niedaleko za miejscowością Lafayette jadąc na wschód autostradą nr 10 (przecinającą całe Stany Zjednoczone od wschodniego do zachodniego wybrzeża) docieramy do siódmej na świecie pod względem długości przeprawy mostowej – prawie 30 km czteropasmowej jezdni o szerokości ponad 100 metrów.

Z obu stron drogi rozciąga się wspaniały widok na bagno, …

… poprzecinane, licznymi głebszymi kanałami.

Bagno zamieszkują potomkowie Acadiens – siedemnastowiecznych francuskich osadników, przybyłych tu z Kanady i północnych rejonów Stanów Zjednoczonych.
Tereny te są niezmiernie bogate zarówno w zwierzynę leśną – czarne niedźwiedzie, pantery, rysie, lisy, nutrie, norki, piżmaki szopy a także ponad 250 gatunków ptaków z takimi rzadkościami jak orły amerykańskie, sokoły wędrowne, dzięcioły i ogromne ilości ptaków śpiewających.
Znajdziecie tutaj również 65 gatunków płazów i gadów na czele z aligatorami i ogromne ilości (ponad 100 gatunków) ryb, a wśród nich takie okazy

Życie na bagnach do łatwych nie należy, mieszkańcy tych terenów głównie zajmują się rybołóstwem.
Atchafalaya słynie z ogromnej ilości wyławianych tutaj raków (ponad 10 tys. ton rocznie) i to główne zajęcie tubylców, wraz z obsługą turystyki łowieckiej i wędkarskiej.

Na kuchennym stole i w kuchennej szafie.
Kuchnia Cajun (jak już pisałem na wstępie), to jedna z moich ulubionych. W starych domach potomków dawnych osadników, spotkać można proste wyposażenie kuchni …

… i szafy kuchenne, wypełnione współczesnymi jednak specjałami regionu.

Doskonałe, są słynne regionalne, pikantne, paprykowe sosy, ale region ten słynie także między innymi z kiełbasy “Andouille” której główne składniki to wieprzowina, papryka, cebula i wino.
Zrobię ją napewno niebawem (o czym nie omieszkam poinformować), połączona z rakami i grzybami tworzy smakowitą potrawę.

… narazie jednak, proszę zadowolcie się jedną z moich starszych receptur, a mianowicie: “BBQ Wild Boar Chops – Louisiana Style” – dzika można zastąpić wieprzowiną.

Oczywiście nie brakuje tutaj regionalnej muzyki. Jednym z ulubionych instrumentów jest harmonia …

… i można tutaj usłyszeć prawdziwe koncerty, wykonywane przy pomocy tylko tego instrumentu.

Wyjeżdżamy już z Wielkiego Bagna …

… zbliżając się do Baton Rouge, …

… pojawia się przed nami następny most … Do zobaczenia ponownie.