W pogoni za szynką z niedźwiedzia, …

… pojechałem niedaleko, około 100 km od domu, w okolice miejscowości Mount Dora.
Okolica słynie z mnóstwa małych jeziorek i … siedlisk czarnego, florydzkiego niedźwiadka.

Przy drodze nr 44 spotkacie takie znaki drogowe,

Zatrzymałem się niedaleko za drogowym znakiem i uzbrojony w aparacik fotograficzny (oraz w razie potrzeby, w pistolet Delta Colt kal 10 mm) polazłem do sosnowego lasu.

Piękna pogoda, jak zwykle o tej porze roku na Florydzie, sprzyjała spacerkowi.
   Zaraz za pierwszą linią drzew, rosły sobie kwitnące kaktusy, …

… i krzewy dziko rosnących mandarynek.

Na niektórych krzewach, gałęzie uginały się od ciężaru owoców.

 Misiaczków nie spotkałem, pomaszerowałem więc na powrót do samochodu.

Przy drodze zamiast misów, dziarskim krokiem, podążał spory pierzak, (na drób jednak, jakoś nie miałem ochoty) …

… być może dlatego, iż w miejscu tym przejścia dla pieszych nie było, z ostrożnością większą zapewne niż zwykle …

… rozejrzał się w obie strony drogi …

… i przemaszerował przez jezdnię, w stronę stawu.

Szynka z dzika pozostała w sferze marzeń, … zapewne jak zwykle skończy się na wieprzowej.

WielkaNoc

Wielkanoc kojarzy nam się z obficie zastawionym stołem. Po wielkim poście przychodził czas na jadło i popuszczanie pasa.

Kuchnia polska, w świąteczne tradycje zasobna, proponowała na stoły biesiadników głównie dania mięsne. W gospodarstwach na kilka dni przed Wielką Nocą urządzano świniobicia. Trwał także okres polowań, by na świątecznym stole nie zabrakło dań z dziczyzny.

 

 

W „Kuchmistrzu Polskim” z 1856 roku czytamy:

 

ŚNIADANIE ŚWIĘCONE u J.W. Generała Hrabiego Witta w Warszawie,

w brylowskim pałacu w 1832 roku.

Na śniadaniu tem było około 600 osób; miałem przy niem taką robotę:

    Półmisków:       20 Szynek garnirowanych galaretą.

                  20 Pasztetów ze zwierzyny z truflami, zimnych, dużych.

                  10 Głów wieprzowych faszerowanych z galaretą, całych.

                  20 Filów kur w galarecie, z majonezem bitym.

                  10 Indyków faszerowanych z galaretą, całych.

                  20 Ryb dużych na zimno, całych, w majonezie z galaretą.

                  20 Baranków całych, pieczonych jak na Wielkanoc.

                  20 Prosiąt całych, pieczonych.

                  20 Sałaty z kur, z remuladem, z galareta.

                  20 Bifsztyku z polędwic, na gorąco.

                  20 Kotletów cielęcych, z macedoanem z jarzyn.

                  20 Cielęciny i zwierzyny na pieczyste, na gorąco.

                  20 Sałaty różnej.

                  20 Szparagów, sos biały gorący.

                  20 Szarlotów z kremu z orzechów włoskich.

                  20 Tortów z konfiturami, pastofrolów.

                  20 Galarety z wina Sauterne, garnirowanej.

                  60 Mazurków migdałowych, ubranych.

                   100 Bab dosyć wielkich, ubranych.

Consome dawała się na filiżanki, i z nią paszteciki gorące z ciasta listkowego.

Na stołach, przez środek od końca aż do końca, były pięknie ustawione wazony z kwiatkami: po bokach były najniższe, w środku wysokie i gęsto ustawione; w wazony te powsadzano zegary, których szkiełka obracając się, naśladowały wypływające z gajów i spadające z gór strumyki.

Resztę stołów zastawiono, wyżej wymienionem jedzeniem.

Pułkownik Obuch był dyrektorem tego stołu.

 

Jak więc widzicie, jedzenia sobie nie żałowano na stołach pańskich, a i wśród szlachty pomniejszej, mieszczaństwa, kupców i pospólstwa na wielkanocne śniadanie wystawiano na stół to, co kto miał najlepszego i najbardziej wystawnego według stanu zamożności i posiadania.

Nie podam Wam tutaj przepisów na wszystkie powyższe wspaniałości, ale …

Staropolskim obyczajem …

 

 Więcej na temat wielkanocnej kuchni i nie tylko, przeczytacie w kolejnym numerze Konfratra, który właśnie się ukazał.