… czy to już jesień ?

… cóż, trochę “zazdraszaam” Wam w Polsce jesiennych grzybobrań, “babiego lata”, i innych takich, jednak …
jesień i zima na Florydzie nie są takie złe. Wieczory i noce również dłuższe (przy kominku jednak nie siedzę, co najwyżej w nocy na tarasie należy zaopatrzyć się w sweterek).
A co u mnie “za oknem”

… niektóre drzewa i krzewy również gubią liście, ale

“hiszpańskie brody” (jak sople) pozostają przez cały rok.

Co poniektóre krzewy owocują,

trawy kwitną

a palemki się rozwijają.

Na moim ogrodzie, na małym, niedawno posadzonym drzewku, za parę tygodni pierwsze “pomarańczowe śliwki” kumquat (niestety nie znam polskiej nazwy, ani nigdy ich w Polsce nie widziałem) doskonałe na marmoladkę.

… za bananami jeszcze przyjdzie trochę poczekać, choć bananowiec rośnie bardzo szybko

Ogólnie jednak jest ciepło i zielono,

… jak to na Florydzie
… choć, to co dla mnie jest tutaj codziennością, dla Was pewnie trochę egzotyczne.
Bardzo lubię tę porę roku.

Pozdrowienia słoneczne i cieplutkie.

owoce morza i … wołowina

… jeżeli Wam zostanie homar z poprzedniej kolacji, cóż z takim jednym skorupiakiem począć, jeżeli na następną wieczerzę mamy już więcej osób ? … można go zjeść samemu,
… lubo też, spożytkować do wyśmienitej zupki.

Prócz homara potrzebne będzie:
1 kg “owoców morza” (ośmiorniczki, małże, mięso z krabich nóżek, krewetki), 1 litr bulionu rybnego, 1 żółta słodka papryka, 2 małe marchewki, 3 łodygi selera naciowego, 1/2 średniej cebuli, 3 ząbki czosnku, 1/2 szklanki suszonych pomidorów w oliwie, kilka jagód angielskiego ziela, liść laurowy, 1 łyżeczka mielonej papryki, 2 łyżki oliwy, 1 łyżka masła, szypta szafranu (lub łyżeczka azafranu), sól i pieprz do smaku … powstanie z tych wspaniałości:
Seafood soup a’la Chef Paul

… na drugie danie, albo nawet na trzecie, … lub jeżeli ktoś na diecie to na dzień następny
Gicz wołowa w papryce

Smaczności wszelkich życzę

ps … od jakiegoś czasu w dobie kryzysu, korzystam z substytutu szafranu (który jest dość drogi). Substytutem owym jest Azafran, jest on wiele tańszy. Produkuje go się z kwiatków, rosnących sobie między innymi w Meksyku, o wdzięcznej nazwie Safflower (Carthamus tinctorius).
To narazie tyle z ciekawostek.

Galveston – 5 weeks after

… walka żywiołu z miastem, zawsze kończy się klęską miasta.

Pojechaliśmy do Houston, dokończyć remontu domu Janeczki.
W drodze mijaliśmy pracujące całą dobę rafinerie. To normalny widok w Texasie

… wielopoziomowych, bezkolizyjnych skrzyżowań tu sporo. Kiedy jechaliśmy przez miasto, przypomniały mnie się zapowiedzi o budowie infrastruktury drogowej w Polsce 🙂 … taki “całkiem stary” to chyba nie jestem, ale nie sądzę abym za życia mógł obejrzeć takie drogi np w Poznaniu, Krakowie, czy nawet w … Warszawie 😉

Do naszej pracy doszły dodatkowo likwidacje szkód spowodowane przez huragan Ike, ogrodzenie i uszkodzony dach. Pojechaliśmy na 10 dni a wróciliśmy po trzech tygodniach. Okazało się na miejscu, że Janeczki koleżanki, również potrzebowały dokonać napraw po przejściu huraganu. Dziś szkód w Houston widać niewiele. Służby miejskie sprawnie usuwają połamane drzewa i płoty, pracy jednak było by tam dla nas na wiele jeszcze tygodni. Musieliśmy jednak wracać na Florydę.

W drodze powrotnej pojechaliśmy na południe od Houston, do Galveston. Małe miasteczko nad zatoką meksykańską najbardziej ucierpiało od huraganu. “Krajobraz po bitwie” … po bitwie z zywiołem, żywioł zawsze wygrywa. Część miasteczka została zalana wodą, to spowodowało największe szkody. w oczy jednak rzuca się widok rozbitych łodzi …

… wszędzie ich pełno, nawet na drogach.

W małych portach, jedno wielkie kłebowisko.

W środku miasta, przy głównej ulicy, ustawiono tymczasową jadłodalnię dla pracowników porządkujących teren i skutków zniszczeń. Miejscowi “grillmani” dostarczyli swój sprzęt i bezpłatną pracę, kościoły i urząd miejski dostarcza produkty. Posiłki są bezpłatne.

Przeprawa promowa czynna jest tylko dla ludzi obsługujących usuwanie zniszczeń. Musieliśmy na powrót pojechać na północ, …

… mijając pracujące rafinerie. Pomimo kryzysu cena paliwa stale spada, a najtańsze jest właśnie w Texasie.

Wjechaliśmy do Louisiany, na słynną “10” (droga łącząca wschodnie i zachodnie wybrzeże), od Lafayette do Baton Rouge ciągnie się “Atchafalaya Swamp Freeway”, to prawie 30 kilometrowy odcinek drogi przecinający bagna (droga głównie zbudowana jest na betonowych palach, jak jeden wielki most),

W Baton Rouge (omijając Nowy Orlean) wjechaliśmy na most przecinający rzekę Mississippi.

Alabama, przywitała nas zachodzącym słońcem,

… byliśmy już w połowie drogi do domu. 

Upłynie jeszcze sporo czasu zanim zostaną całkowicie usunięte po huraganowe zniszczenia. Mieszkają tutaj jednak twardzi ludzie, potomkowie osadników, którym nie straszne takie przeciwności losu. Czy obecny kryzys gospodarczy, … jest w stanie ich przerazić ?