Texas, Louisiana … ciekawostki i wrażenia

… wróciłem z wycieczki.

W ramach “pomocy wzajemnej i współpracy”, nawiedziłem przyjaciółkę z Houston, Texas.
Janina wróciła z kontraktu w Wenezueli i nosi się z zamiarem sprzedaży swego teksańskiego domostwa, trzeba więc było wykonać drobne prace remontowe. 
Popędziłem, co mój “truck” wyskoczy, w 1200 milową podróż, z Palm Coast do Houston.
Podróż autostradą do najciekawszych nie należy, ale czasami można dojrzeć jakąś ciekawostkę.

W Louisianie, ciekawostką między innymi, jest droga prowadząca przez bagna. Właściwie nie jest to droga, tylko most długi na ponad 10 mil.

Louisiana

… ciągnie się “toto” i końca nie widać, czasami bagniska przetnie jakaś rzeczka,

Louisiana

i wtedy droga wznosi się wyżej, aby umożliwić przepływanie pod nią większych łódeczek,

Louisiana

Most przez Mississippi minąłem, nie zdążywszy ‘pstryknąć’ fotki.

W Houston, w domu Janeczki takie oto ciekawostki:

Rower

Rowerek na tarasie. Powyższą fotkę zatytułowałem: “American exercise”.
Stał tam sobie, aż go litościwie jakieś pnącza otuliły 🙂

banany

 Zapragnąłem bananów z własnego ogródka, więc wykopałem sobie “kawałek” tego bananowca wraz z kłączem.

ważka

Tutaj odbyła się akcja ratownicza. Wyłowiliśmy z basenu ważkę wielkości prawie helikoptera Sikorsky, … ledwo zipała ze swoimi zmoczonymi skrzydłami. Nikt nie miał ochoty aby ją skonsumować jako przystawkę do kolacji, więc reanimowaliśmy ją na tarasie susząc na słońcu, a Janaeczka (wielka miłośniczka zwierzątek i robali wszelakich) już miała jej wykonać sztuczne oddychanie i masaż serca, … jednak nie zdążyła, gdyż robal, … zamachał skrzydełkami i oddalił się majestatycznie.

Jeżeli już jesteśmy przy jedzeniu. 
W pierwszą niedzielę udaliśmy się na kolacyjkę do restauracji “hał – miał” (jak mawia mój przyjaciel Mirek), czyli na popularną chińszczyznę. Bufet był doskonale zaopatrzony, obżeraliśmy się przez dwie godziny a przy okazji rozmowy z kucharzem, dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy i niebawem zamierzam ową wiedzę wykorzystać w praktyce.
Bardzo nam się podobały i smakowały “kaczuchy”.

kaczory

… ogryzanie łepków, jest tutaj bardzo mile widziane (można użyć sosu sojowego zmieszanego z wasabi).

W następną niedzielę, byliśmy w polonijnej restauracji (ale o tym już w następnym wpisie).

moje kulinarne receptury …

… dla kogo

Otrzymałem kilka “e-maili”, (nie wiem dlaczego ludzie nie piszą o swoich watpliwościach w “komentarzach” do poszczegónych wpisów) że niektóre z moich potraw, są trudne do wykonania, a w Polsce ich składniki czy przyprawy, mało znane lub niepopularne.

Zasmuciło mnie to niezmiernie, ponieważ moim zamierzeniem jest przygotowanie receptury w ten sposób, aby można ją było wykorzystać w domowej kuchni.
Wiele ingrediencji, w Polsce być może trochę “egzotycznych”, można zastapić innymi (patrz przykład “
Aligator z kórnickiego jeziora ) a świeże zioła suszonymi.

Inspiracją dla wielu moich przepisów, były i są, receptury dawnych kulinarnych mistrzów, zaczerpnięte ze starodruków i rękopisów znajdujących się w bibliotece kórnickiego Zamku, (część z nich znajdziecie tutaj).

Mieszkając w Polsce, robiłem własne wędliny (dziś, bardzo rzadko, ale niebawem, napewno do tego wrócę), obecnie bardzo dużo czasu spędzam przy grillu. Położenie geograficzne i strefa klimatyczna, (gdzie mieszkam), pozwala mi na korzystanie z grilla przez cały rok (zresztą mieszkając w Polsce, również można było mnie często spotkać przy grillu, nawet w okresie zimowym). Grill i BBQ, to moje ulubione sposoby na przygotowywanie potraw.

Wielokrotnie się również zdarza, że nie mam pomysłu, co przygotować na kolację, … otwieram drzwi lodówki … patrzę na półki “jak szpak w dupę” i … sam sobie zadaję pytanie: “czym by tutaj nowym (z posiadanych składników) zaskoczyć swoich gości, czy choć by “tylko” małżonkę ?
Przeważnie, czegoś brakuje do realizacji nowego pomysłu i wtedy “chcąc nie chcąc”, jadę do pobliskiego sklepu.
Zdarza się, iż po obejrzeniu intersującego programu telewizyjnego, z udziałem kulinarnych mistrzów, staram się, ich sposób gotowania czy potrawę, … zmodyfikować do stopnia umożliwiającego jej przygotowanie, w zwykłej domowej kuchni.
Dla mnie, niekwestionowanymi kulinarnymi autorytetami są: Mario Batali, Bobby Flay, Wolfgang Puck, Julia Child i Cat Cora, a polskimi Robert Sowa i Maciek Kuroń (z którym znamy się od wielu lat i któremu w swoim gotowaniu, bardzo wiele zawdzięczam).

Zdaję sobie doskonale sprawę, że podawane przezemnie receptury, nie są dla wielu z Was “kuchnią codzienną“. Moim zamiarem jest jednak, by były urozmaiceniem tej kuchni, … być może nawet, “czymś specjalnym”, “czymś nowym”, co przygotujecie na jakieś rodzinne przyjęcie, lub bez żadnej okazji.

Moja domowa kuchnia, jest wyposażona (że się tak wyrażę) “ponad standardowo”, ale przecież, gotowanie to nie tylko moja pasja, … to również obecny zawód.
Zaczynałem od zwykłego pomocnika, później “sous” i wreszcie jako “chef”. Praca w profesjonalnej kuchni, do lekkich nie należy, ale ponieważ bardzo to lubię, czerpię z niej ogromną satysfakcję.

Gotowaniem zajmuję się “od zawsze”.  W moim rodzinnym domu Ojciec lepiej gotował od Mamy, a Dziadek lepiej od Babci, więc moja pasja, (częściowo chyba) zawarta została w genach.

Reasumując: … bardzo Was proszę, przysyłajcie swoje zapytania, w komentarzach do wpisu z recepturą. Będzie mnie łatwiej, ponieważ pytania się powtarzają, a moje odpowiedzi (mam nadzieję), rozwieją wiele wątpliwości.

Pozdrawiam niezmiernie serdecznie i smakowicie

ps – proszę również, o komentarze do tego wpisu,Jakie są Wasze opinie

Fajita wołowa z pomidorową salsą

Bardzo lubię pikantne Tex-Mex i często dania tej kuchni, spotkać można na moim stole.
Fajitę przygotowujemy nie tylko z wołowiny, choć tradycyjnie z tego mięsa była wykonywana. Dziś fajitę robi się również, na bazie mięsa drobiowego lub wieprzowego a nawet z krewetek. Dwa pozostałe główne składniki, to cebula i papryka. Mięso można marynować lub nie (ja wołowinę marynuję w czerwonym winie). Fajitę podaje się na przeróżne sposoby, głównie z czerwoną fasolą, salsami i guacamole. Najbardziej jednak lubię, na chrupkim tortilliowym placku.
Zaopatrujemy się w solidną patelnię i przystepujemy do dzieła.

tutaj: przepis 

fajita wołowa z pomidorową salsą

  

Jak już wyżej wspomniałem, do fajity bardzo pasuje dodatek salsy. Wykonać takową jest bardzo łatwo. Oczywiście możecie sami, zwiększyć lub zmniejszyć ilość składników według Waszego smaku.
Oto prosty przepis: Salsa pomidorowa (salsa picada)
składniki:
1 duży pomidor, 1/2 małej cebuli, 1 gałązka świeżej kolendry, 2 świeże papryczki jalapeno (lub serrano), 1 ząbek czosnku 1 łyżeczka soku z limonki, 1/2 łyżeczki brązowego cukru, sól i pieprz do smaku.

tomato salsa
  
sposób przygotowania:
Pomidora kroimy na drobne kawałki, kolendrę, paprykę (oczyszczoną z pestek) i czosnek, bardzo drobno siekamy. Dodajemy cukier i sok z limonki. Doprawiamy solą i pieprzem. Schładzamy w lodówce.

Smacznego

? … turystyka indywidualna,

czyli, … co by tu jeszcze opodatkować ?

Z cyklu:
??? Czasami tylko siedzę, a czasami siedzę i myślę.

Kiedy mieszkałem w Polsce, wprowadziłem pewien zwyczaj w czasie owym dość osobliwy. Wszelkie okazje typu imieniny, urodziny, jubileusze i takie tam podobne, przekładałem na pierwszą sobotę lipca. Wtedy u mnie w ogrodzie odbywała się jedna większa balanga. Obowiązującym zwyczajem tej imprezy było to, iż Goście miast prezentów przynosili różne wykonane przez siebie potrawy, a kto był “niegotujący” (lub mu się nie chciało albo nie miał czasu) przynosił alkohol, odstępstwem od tej reguły, były tylko dodatkowe kwiaty dla Pani Domu. Gospodarz (czyli ja) zapewniał dania z grilla i wędzarni oraz zimne napitki. Tym prostym sposobem balangowy stół, zapełniony był przeróżnymi przystawkami i dodatkami oraz napitkami które Goście lubili najbardziej (bo takie przecież przynosili) a moja żona i ja pozbyliśmy sie kłopotu … co zrobić z następnym kompletem “czegoś tam”.
Dlaczego o tym piszę ? … będzie poniżej.

Swego czasu, chciałem w Polsce kupić, jakiś stary młyn wodny lub leśniczówkę z dużym kawałkiem ziemi (na tyle dużym aby otrzymać status “rolnika” ) aby tam, nie tylko mieszkać (miały być również pokoje gościnne), ale również z tego żyć. Urządzał bym na zamówienie, przyjęcia (nie tylko dla przyjaciół również dla znajomych) weselne, jubileuszowe, integracyjne, dla komunistów (mam tu na myśli sakrament, dość hucznie ostatnio w Polsce obchodzony) i inne podobne.
Zamawiający, zlecali by mnie, zakup stosownych produktów (np tusze dzików i saren lub jeleni) do przygotowania wybranych dań (zamiast przynosić własne, o czym było powyżej), a ja wszystko to, bym przygotował i na stół podał (łącznie, z wykonaną własnoręcznie nalewką, na bazie spirytusu akcyzowego). Po przyjęciu, zmęczeni Goście udali by się do pokoi gościnnych wypocząć. Na zakończenie, każdy kto by tego zapragnął, mógł zakupić u mnie ręcznie wykonane naczynie gliniane, z zawartością gratis wspomnianej naleweczki, a także paczkę żywnościową, zawierającą np uwędzony na zimno udziec dzika. 
Czy jestem właścicielem Restauracji z Hotelem i sklepu garmażeryjno – monopolowego ?

Powiedzmy, że pokoi gościnnych jest 5, że w każdy z nich (prócz łazienki, co oczywiste), wyposażony jest: w stacjonarny rowerek, mechaniczną bieżnię i monitor z filmem instruktażowym, … ale nie w żywego instruktora,
Czy to już wtedy, Hotel z “fitness clubem” ?

Czy jeżeli … 500 hektarowy grunt rolny, podzielę na 100 mniejszych działek rolnych, na każdej z nich budując, mini gospodarstwo z pokojami gościnnymi, to … prowadzę Agroturystykę, czy jestem właścicielem Resortu Wypoczynkowego ?

Ostatnio moi przyjaciele i znajomi (aby nie nadwyrężać mojego budżetu) zwożą do mnie mięso, ryby (i dodatki w płynie), abym im to wszystko, na miejscu upichcił i biesiadujemy do późnej nocy.
Czasami jest jeszcze gorzej, … niektórzy, dodatkowo sami gotują, a ja jestem tylko pomocnikiem.

 Dość często się zdarza, że jestem zamawiany, na różnego rodzaju zamknięte przyjęcia jako kucharz, (tutaj nazywa się ta profesja “personal chef” ). Wystawiam rachunek i na koniec roku płacę podatek, od całego swojego rocznego dochodu netto.

jak to wygląda, w Kraju nad Wisłą ?

 

… na grzybach

… w wieczór przed wyprawą, patrzyłem w piękne niebo nad północno – wschodnią Florydą.

florydzkie niebo

Niebo “powiedziało”, … wybierz się na grzyby.
Następnego dnia, wrzuciłem na swój pick-up koszyczek i pojechałem.
“Niebo” miało rację, … znalazłem dość sporo grzybków z rodziny Boletus, czyli naszych swojskich ‘podgrzybkowatych’.

grzybki

… zbieranie grzybków halucynogennych jest na Florydzie zakazane.

  

więcej